SŁOWO NA NIEDZIELĘ

IV / V NIEDZIELA ZWYKŁA

Dzisiaj może bardziej kolędowo-feryjnie. Odwiedziny duszpasterskie za nami,
ale przecież rozpoczęły się na początku nowego roku kościelnego pod hasłem KOŚCIÓŁ NASZYM DOMEM.
Różne są nasze domy i mieszkania. Na pewno warto przy tej okazji ponownie podziękować za otwarcie drzwi Chrystusowi…

Tak naprawdę jest to dobra okazja dla duszpasterza, aby przede wszystkim wspólnie z Rodziną pomodlić się i porozmawiać.
Nie zawsze może są to łatwe i przyjemne spotkania, ale tak było, jest i pewnie zawsze będzie.
Warto jednak zatrzymać się nad tymi przyjemnymi spotkaniami, a tych było z pewnością o wiele więcej.
Boże Błogosławieństwo, to jest ten wielki dar i przyjemność księdza, który może przekazać Je mieszkającym domownikom. Wspólnie wypowiadane słowa modlitwy – ROZMOWY Z BOGIEM – są życzeniami dla każdego człowieka.
Pokropienie wodą święconą wszelkich pomieszczeń i przedmiotów o charakterze religijnym
ma nas wszystkich jeszcze bardziej wzmocnić i uchronić przed wszelkim złem.

Oczywiście, jak wspomniałem, nie zawsze drzwi naszych pomieszczeń były otwarte.
Pewnie przyczyn tego stanu rzeczy jest o wiele więcej, niż mogłoby nam się wydawać.
Ale jak powiedział św. Paweł do Koryntian: „aby wszelkim sposobem przynajmniej niektórym zapewnić zbawienie (…)”.
To prawda, że będzie łatwiej żyć, gdy mieszkanie w którym żyjemy będzie co roku poświęcone Bogu,
oddane pod Jego szczególną ochronę. Tak często przecież dochodzi do nieporozumień i problemów życiowych
– będzie łatwiej je rozwiązywać, kiedy dom rodzinny będzie na co dzień przepojony atmosferą modlitewną
i pełną wiary w Tego, Który daje zbawienie. BÓG ZAPŁAĆ ZA ŚWIADECTWO WIARY.                                          x. Stanisław


 

III NIEDZIELA ZWYKŁA

„Bracia! Mówię wam: czas jest krótki. (…) bo przemija postać tego świata!” (1 Kor 7, 29a.31b)

Ciekawie zaskakujący jest początek dzisiejszej ewangelii.
Podczas uwięzienia Jana, Jezus przybywa do Galilei i wypowiada następujące zdania:
CZAS SIĘ WYPEŁNIŁ, NADCHODZI JUŻ KRÓLESTWO BOŻE - NAWRACAJCIE SIĘ I WIERZCIE W EWANGELIĘ
Co to wszystko może oznaczać?
Zwróć uwagę na to, że nie przypadkowa jest wzmianka na temat uwięzienia tego, który był „głosem na pustyni”;
a Jezus dalej głosił Dobrą Nowinę. Ale czy ona jest dla każdego z nas faktycznie dobrą?

Generalnie słabo wierzymy, lub sami sobie ustalamy w kogo lub co będziemy wierzyć.
Wiadomości o końcu świata nas nieustannie intrygują, ale nie wiele czynimy,
aby tak naprawdę na ten czas przygotować się.
O nawróceniu nie wspominając – niech oni (ktokolwiek mógłby kryć się pod tym pojęciem) zaczną od siebie.
I potrafimy fantastycznie wytykać wady i słabości innym, zupełnie nie dostrzegając swojej niekonsekwencji.
W tej czystej i coraz jawniejszej manipulacji można się kompletnie pogubić! Co robić?

Na pewno przemija postać tego świata. Prędzej czy później przyjdzie nam stanąć przed faktem śmierci i co po niej?
Nie chodzi o straszenie, ale o konsekwencje moich wyborów.
Ciągle słyszymy, że coś może być nie koniecznie białe lub czarne, ale może być inne…
Przedziwna konstrukcja naszego myślenia – jeśli nie jesteśmy z Chrystusem, to jesteśmy przeciwko Niemu.
Potrzebna jest modlitwa i uwierzenie w Słowo Boże.
Jedynym sposobem na kroczenie w świetłości (a nie w ciemności)
jest właśnie nieustanne nawracanie się i wiara w Ewangelię.
Czy to jest zbyt trudne; a może życie będzie łatwiejsze, jeśli oddam je Panu ?
                                                                                                                                                                                 x. Stanisław


 

II NIEDZIELA ZWYKŁA

„Wtedy Pan przyszedł, stanął i zawołał tak, jak poprzednio: Samuelu, Samuelu!
Samuel odrzekł: MÓW, BO SŁUGA TWÓJ SŁUCHA”. (1 Sm 3, 10)

„Odpowiedzialna wolność. Powołanie chrześcijan otwiera drogę do wolności (Ga 5, 1),
która jednak nie jest czymś łatwym lub oczywistym.
Samo dążenie do wolności może czasami prowadzić do uzależnienia od tego,
czym chce się bez żadnych ograniczeń dysponować (Ga 5, 13).
Paweł wyjaśnia, że Chrystus umarł nie tylko po to, aby zbawić ludzką duszę, ale został ofiarowany,
by zbawić całego człowieka, we wszystkich wymiarach jego życia (1 Tes 5, 23).
Skoro więc Chrystus został przez Zmartwychwstanie przywrócony do życia w ciele,
chrześcijanie nie mogą myśleć o swoim zbawieniu, lekceważąc to, co jest związane z ciałem.
Także seksualność należy przeżywać w perspektywie zmartwychwstania ciała.
Paweł pisze te słowa do Koryntian, którzy żyli w środowisku przesyconym erotyzmem. (…)

Apostoł podkreśla, że aktu seksualnego nie można postrzegać jedynie w kategoriach przyjemności
i nie wolno sprowadzać go do czynności czysto fizjologicznej. Seksualność ma istotny wpływ na ogólny rozwój człowieka.
Ona przyczynia się do zachowania ludzkiego gatunku. Wszelkie zboczenia w sferze seksualnej niszczą człowieka.
Dlatego również w sferze seksualnej należy starać się o świętość.”

To był przypis do tekstu zasadniczego z II czytania. Komentarz jest raczej zbyteczny!
A jak jest ze mną? Jakie jest moje podejście do seksualności?
Czy ja oby na pewno świadczę o Jezusie i żyję Jego nauką – w każdym wymiarze swojego życia?
Czy rozumiem, czym tak naprawdę jest antykoncepcja, aborcja, in vitro czy eutanazja?
A pornografia i samogwałt; tak często akceptowany i praktykowany.
Homoseksualizm, pedofila – wreszcie wolne związki i „sprawdzanie się”,
czy nam dobrze się … mieszka ze sobą udając małżeństwo.
Miłość nie wymaga sprawdzania – ona albo jest, albo jej nie ma.                                                                     x.stanisław


 

CHRZEST PAŃSKI

„Teraz naprawdę rozumiem, że Bóg jednakowo traktuje wszystkich ludzi”. (Dz 10, 34)

Chrzest święty wprowadza każdego z nas do Kościoła.
Rodzice oraz chrzestni biorą na siebie odpowiedzialność wychowania swoich dzieci w wierze katolickiej.
Warto pamiętać datę swojego Chrztu św., bo jest ona nowym narodzeniem z wody i Ducha Świętego.
Chrzest Janowy był tylko z wody Jordanu, ale od momentu wstąpienia do tych wód samego Jezusa
– stał się chrztem z Ducha Świętego.
To właśnie nie ktoś inny, ale tylko Jezus Chrystus odradza nas swoim cierpieniem, Męką i Śmiercią oraz Zmartwychwstaniem.

Gorliwość apostolska niektórych z nas często, niestety dogasa z biegiem przyjmowanych kolejnych sakramentów
– już świadomie i dobrowolnie.
Brak rozeznania, czym jest sakrament oraz brak konsekwencji w wychowaniu
i dawaniu swoim życiem przykładu chrześcijańskiego, owocuje niestety kolejnymi odejściami z Kościoła.
Dlaczego tak się dzieje?

Wciąż nie mamy czasu, aby pomodlić się – a trzeba naprawdę tak niewiele.
To, co wartościowe, musi być okupione pewnym wyrzeczeniem oraz nawet czasami cierpieniem.
Ale na pewno warto, bo właśnie wtedy Błogosławieństwo Boże naprawdę jest przeze mnie przyjmowane.
Bóg naprawdę jednakowo traktuje wszystkich ludzi
– to my jakże często różnie wyobrażamy sobie Boga i na różne sposoby chcemy unowocześniać swoje życie.
Efekt widoczny gołym okiem w różnych sferach naszego życia.

Więcej pokory i powrotu do pytania o sens mojego życia! Po co ja jestem i po co żyję?
Warto, może ponownie posłuchać Świętych i Błogosławionych, którzy nie uciekali przed problemami, ale stawiali im czoło.
A jak jest ze mną?                                                                                                                                                   ks. Stanisław


 

ANNO DOMINI 2012

„Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozjaśni nad tobą swoje oblicze i będzie ci łaskawy.
Niech Pan zwróci na ciebie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem”. (Lb 6, 24-27)

Błogosławieństwo Boże przekazywane podczas kolędy – odwiedzin duszpasterskich ma swoje bardzo ważne znaczenie.
Ksiądz udziela Błogosławieństwa na cały nowy rok.
Modlitwa, pokropienie pomieszczeń wodą święconą oraz wykonany znak krzyża w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego
jest wyrazem wiary w moc Bożą.
Zawieszony krzyż na ścianie, zapalona świeca i wiara w Jezusa jest w stanie zachować nas od wszelkiego Złego.

Tak często zastanawiamy się, dlaczego tyle zła wokół nas? Dlaczego tyle nieporozumień i nierozwiązanych problemów?
Brakuje współczesnemu człowiekowi zaufania w moc Boga Wszechmocnego!
Pokładamy wiarę, czasem nawet nieświadomie w różne gusła i inne przepowiednie,
a tak rzadko składamy swoje życie i swoich bliskich Prawdziwemu Bogu – Narodzonemu Jezusowi Chrystusowi.
To On wychowuje nas wszystkich do sprawiedliwości i pokoju. Tego ostatniego szczególnie nam wszystkim potrzeba.

Nowonarodzony Bóg – Człowiek pragnie wejść do naszego serca.
Spróbuj je przygotować i otwierać jak najczęściej na Jego działanie.
Tylko sam Bóg może odrodzić to, co tak często w nas umiera z naszej winy.
Po ludzku może wydawać się to niemożliwe, ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Trudne sprawy są tylko dla człowieka – jeśli chcemy i oddajemy je Panu – stają się łatwymi do rozwiązania.
Zaufaj i spróbuj żyć z Bogiem, a pozbędziesz się strachu i lęku.
Tylko życie z naszym Zbawcą może nadać smak i wypełnić treścią naszą rzeczywistość ziemską.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

BOŻE NARODZENIE

„W tych dniach ostatnich przemówił do nas przez Syna. (Hbr 1, 2a)
Za chwilę będziemy składać sobie życzenia. W wielu przypadkach, już to uczyniliśmy.
Ale czy one są wypełnione treścią? Czy zdaję sobie sprawę, dlaczego właśnie teraz składam życzenia?
Warto sobie to uzmysłowić, aby pamiętać jednak, że chodzi o narodzenie Boga Człowieka.
Czytamy fragmenty Pisma św. o fakcie, który miał miejsce przeszło 2.000 lat temu.
Są na to świadectwa poza chrześcijańskie, które dowodzą, że Jezus Chrystus jest postacią historyczną.
Konkretne miejsce, czas i osoby.

Ja też żyje w konkretnym miejscu, czasie – jestem tu i teraz.
Czy moje życie jest stajenką, w której mógłby przyjść na świat Mesjasz? Czy ja o to dbam i czy w ogóle zależy mi na tym?!
W tym ostatnim czasie byliśmy bardzo zabiegani i często po prostu zmęczeni. Ale dlaczego i po co?
Po co te wszystkie zabiegi sprzątania i robienia prezentów – z jakiej okazji?
Boże Narodzenie nie może być tylko pretekstem do nadrobienia zaległości w odwiedzinach bliskich,
w robieniu zakupów i sprzątaniu przy okazji. Pan Jezus rodzi się codziennie na ołtarzu w Kościele.
On również oddaje swoje życie za każdego z nas. Paradoksalnie to może brzmi, ale rodzi się, aby za chwilę umrzeć.
Ale nie nam tym koniec – następnie Zmartwychwstaje.

Moje narodziny są ważne i warto pamiętać o tej dacie.
Ale jeszcze ważniejsze jest moje ponowne narodzenie do życia wiecznego.
To moment Chrztu św., to kolejne sakramenty św., a szczególnie Spowiedź św.
To wszystko ma być tym zabieganiem o moje i innych życie przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie;
On na pewno narodzi się w Twoim sercu i nada sens Twojemu życiu.
Tylko jest jeden mały szkopuł – to ja muszę przygotować dla Niego swoją stajenkę swojego życia.
Oby zawsze ona była przygotowana i piękna – bo tylko taka może podjąć godnie i z szacunkiem szczególnego Gościa -
Człowieka w potrzebie …
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


IV NIEDZIELA ADWENTU

„Czy ty mi zbudujesz dom, abym w nim zamieszkał?(…) To Pan zbuduje ci dom” (2 Sm 7, 5b.11c)
To pytanie i zaraz po nim odpowiedź jest zachęcająca.
Często nie wiemy po ludzku, jak budować i układać swoje życie, w oparciu o jakie wartości, aby było ono dobre.
Definiujemy Miłość, że jest to postawa charakteryzująca się pragnieniem Dobra dla drugiej osoby.
Słyszymy, że Kościół jest naszym Domem.

Ale co to wszystko oznacza dla mnie?
Już w najbliższą sobotę po raz kolejny zasiądziemy do stołu wigilijnego.
Weźmiemy opłatek do ręki, aby przełamać się nim z Bliskimi.
Ale jednocześnie ma to być przełamanie barier, które mnie oddzielają od drugiego człowieka.
Głębokie spojrzenie w oczy i cisza…

Dzisiaj, na tydzień przed Narodzeniem Jezusa Chrystusa, Bóg stawia mi pytanie.
Czy pragnę przyjąć do swojego domu – do swojej rodzinnej wspólnoty Bożą Dziecinę?
Czy jestem w stanie zbudować solidny dom, nie stajenkę, nie ruderę swojego życia, ale pewny grunt!
W moim domu, w moim sercu chce narodzić się Żywy Bóg. Paradoksalnie, kierownikiem tej budowy jest sam Bóg – Człowiek.
Dzisiaj mogę mieć tylko plany i jakieś marzenia o swoim życiu małżeńskim, kapłańskim,
czy może po prostu, teraz ucznia, studenta.
Wpuść Boga do swojego serca i zaufaj Mu – On zacznie robić porządek, On zacznie przemieniać i leczyć.
Oczywiście, to zależy od tego, czy pozwolisz Panu Bogu wejść w Twoje plany, aby Ten mógł jest zweryfikować.
Najpierw dokonaj remanentu swojego życia
– pamiętaj, że Miłosierny Zbawca czeka, abyś Go mógł przyjąć godnie i z czystym sercem.
Przełam się i przystąp do Spowiedzi św.; nie ma sensu dłużej czekać.
On chce narodzić się już dziś w Twoim i moim sercu – przyjmij Go i dłużej już nie zwlekaj.
On nadchodzi ze swoją wielką Miłością – chce naszego Dobra.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

III NIEDZIELA ADWENTU (GAUDETE)

„Zawsze się radujcie! Módlcie się nieustannie!” (1 Tes 5, 16.17)
w pierwszej antyfonie mszalnej Kościół dziś ogłasza:
„Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko” (Flp 4, 4n).
Po łacinie zawołanie to zaczyna się słowami: „Gaudete in Domino”.
Dlatego często obecną niedzielę nazywamy „niedzielą gaudete”, czyli po prostu „niedzielą radości”.

Ponownie Jan Chrzciciel zachęca nas do prostowania swoich ścieżek życiowych.
Jak to mi się udaje, po dwóch tygodniach adwentu? Warto sobie na to pytanie udzielić jasnej odpowiedzi!
To właśnie na tym polega owo czuwanie i oczekiwanie.
Nie mamy się zamartwiać, jak i kiedy, ale mamy korzystać z tego życia na ziemi.
Rozumnie i mądrze oraz roztropnie podejmować decyzję o swoim losie.
Dopóki jest on uzależniony od Jego wskazań i podpowiedzi, to możemy spać spokojnie.

Radość z przyjścia Pana zawsze kojarzy mi się z moją Rodziną.
Stół wigilijny, wokół którego gromadzimy się już od wielu lat jest tak naprawdę stołem miłości.
To po raz kolejny świadomość ostatniej wieczerzy.
Paradoksalnie to może brzmi, przecież problemy dnia codziennego dotykają każdego z nas.
Ale zmierzamy do ostatecznego powstania - zmartwychwstania.
Z całą pewnością Jezus Chrystus jest w stanie nam to zapewnić. Kościół naszym domem.
Dom to stół i wokół niego zgromadzeni. To nie jest tylko mój stół – tworzymy jedną Rodzinę.
A więc również i w kontekście wspólnoty ludzi wierzących
– gromadźmy się jak najczęściej wokół stołu Słowa Bożego oraz stołu Eucharystii.

Poczujmy się za ten Dom odpowiedzialni. Bo to nie tylko dar, ale i zadanie oraz odpowiedzialność.
Jeszcze raz powtarzam Tobie – RADUJ SIĘ – On jest Blisko…!!!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

II NIEDZIELA ADWENTU

„Tak pisał prorok Izajasz: Oto wysyłam mojego posłańca przed Tobą, aby przygotował Twoją drogę.” (Mk 1, 2)

Prorok jest ustami Pana Boga. Wielu proroków w Starym Testamencie oraz obecnie nawoływało i wciąż to czyni –
NAWRACAJCIE SIĘ!! Oczywiście, czynili to zaczynając od siebie samych.
Słowa głoszone przez współczesnych proroków mają pobudzić nas wszystkich do życia.
Czytając Pismo święte można odnieść mylne wrażenie, że przecież to nie do nas.

Bóg nas stworzył bez naszego udziału, ale zbawić nas nie może bez naszego udziału.
Zauważ, że Jezus Chrystus na drzewie krzyża oddał każdego z nas – nasze wszystkie grzechy zostały przybite.
Zmartwychwstał dla naszego zbawienia.
Tym samym nas (bez wyjątku na nasze zapatrywania religijne, polityczne itp.) odkupił.
Natomiast kwestia ostatecznego rozliczenia i powołania do życia wiecznego w niebie, w dużej mierze zależy od nas samych.
Od tego, na ile ja teraz współpracuję z łaską Bożą.
Mamy przecież wolną wolę – jeśli nie chcemy, to nic na siłę Bóg nie może uczynić
(paradoksalnie to może brzmieć, ale na tym polega wolność).

Dlatego powołał Jezus Chrystus wspólnotę ludzi wierzących – Kościół,
aby ten mógł przygotować drogę na powtórne nadejście Pana w paruzji.
Sakramenty święte, przykazania miłości i Dobra Nowina są lekarstwem dla schorowanego
człowieka pielgrzymującego po świecie.
I szukać będziemy po omacku dopóty, dopóki poważnie nie zaczniemy korzystać z narzędzi,
które mają mi pomagać w życiu ziemskim. Tylko wtedy może dokonać się pełnia zbawienia.
Bez Chrystusa i Kościoła jest to niemożliwe ! Zaufaj i zawierz Bogu całe swoje życie i bądź czujny; oczekuj.
On nadchodzi w swojej pełni…
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

I NIEDZIELA ADWENTU

„ Spustoszona winnica Pańska” (Ps 80)

„By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących” (Mk 13, 36)
Strach się bać, kiedy otwiera się kolejne numery czasopism, czy też słucha podawanych wiadomości.
Czeka nas straszna katastrofa, niewiadomo, ilu nas ją przeżyje.
Poza tym już kilka razy w ostatnim czasie typowano datę końca świata.

Te i podobne informacje mogą nas napawać lękiem i niepewnością – i co dalej, jak żyć?
Trzeba dalej żyć i wykonywać swoje obowiązki, bez względu na to, kiedy On przyjdzie!
Pismo św. mówi, że On sam nie wie, tylko sam Bóg Ojciec. Ale w ogóle po co mi to w ogóle wiedzieć?
Przecież gdybyśmy tak naprawdę znali datę zakończenia świata – apokalipsę,
to pewnie nie wytrzymalibyśmy presji zbliżającego się końca.

Okazuje się, że lęk i strach ogarnia nas wtedy, kiedy nie mamy wystarczającej wiedzy na dany temat.
Boimy się, bo tego nie znamy. A przecież katastrofy i wojny towarzyszą człowiekowi, odkąd ten nastał.
Należałoby biblijnie powiedzieć, że żyjemy w czasach ostatecznych
od Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa aż do Jego ponownego przyjścia na ziemię.

Niemniej jednak, warto byłoby coś więcej na ten temat wiedzieć.
Nie tylko wiara jest nam potrzebna, ale też i podstawowa wiedza na jej temat.
Pismo św. szczególnie w tym czasie mówi bardzo dużo o znakach świadczących o nadejściu końca
– po którym zaczyna się początek właściwego, celowego życia.
Owszem, zupełnie w innym wymiarze, a tego już nasz umysł ogarnąć nie zdoła. Stąd wielka potrzeba CZUWANIA.

Czuwanie rozumiem, jako nieustanne przygotowanie – polegające na dobrym życiu w oparciu o jasne zasady i wartości.
Poświęć trochę czasu na adwentowe zamyślenie i zrozum, że strach ma wielkie oczy.
Nie bądź niedowiarkiem; tylko nie prześpij swojego Zmartwychwstania do lepszego życia …
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

„ Dobry Pasterz” (Ps 23)

„Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną!” (Ps 23, 4a)
Sąd Ostateczny napawa przerażeniem. Ale przecież niepotrzebnie!
Słowa dzisiejszego psalmu powinny nas wszystkich uspokoić.
Pomimo swojej grzeszności, jednak mamy możliwość stanięcia po prawej stronie Króla Wszechświata.

Bóg Ojciec – Stworzyciel dał nam ziemię, abyśmy mogli ją uprawiać.
Cała rzeczywistość, która nas otacza i w której my żyjemy – jest najlepszym dowodem na istnienie Boga.
To on cały świat urządził po swojemu - DOBRZE.
Ze względu jednak na nasze nieprawości, posłał swojego Syna Jezusa Chrystusa, aby Ten mógł odkupić to, co zginęło.
Czyni to na Krzyżu Zbawienia swoją Męką, Śmiercią i Zmartwychwstaniem.
Pozostawił nam wszystkim odkupionym swojego Pocieszyciela Ducha Świętego.
To On towarzyszy nam na każdy dzień naszego życia.
Dlatego nawet wtedy, kiedy kroczymy ciemną doliną, On jest przy nas i czeka na konkretną decyzję wiary. Pomaga nam!

Dzisiaj powiemy słowami Ewangelii – uczynek miłosierny względem bliźniego.
To będzie ta konkretna decyzja naszego życia o zmianie radykalnej i ostatecznej.
Pomimo naszej grzeszności, Pan Bóg przychodzi ponownie
w Osobie Jezusa Chrystusa przy końcu świata, aby nas zbawić do Życia Wiecznego.
Od naszej decyzji życia na ziemi zależy, czy do życia wiecznego w Niebie,
czy może jednak do życia wiecznego w piekle – bez Miłości Bożej.
Niebezpieczeństwem jest odkładanie na późniejszy czas naszego nawrócenia
– zacznijmy już dziś, póki mamy jeszcze czas dany nam przez Niego – Pana Życia i Śmierci.
On naprawdę jest Dobrym Pasterzem !!!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Szczęście rodzinne bogobojnych” (Ps 128)

„Księgę Przysłów kończy poemat, który ukazuje mądrość jako doskonałą towarzyszkę życia człowieka.
W ten sposób zostaje ukoronowane zawarte w księdze
nauczanie o budowaniu życia osobistego, rodzinnego i społecznego w oparciu o mądrość.
Autor poematu podkreśla praktyczny charakter prawdziwej mądrości.
Jej celem nie jest gromadzenie teoretycznej wiedzy, ale zapewnienie powodzenia we wszystkich wymiarach życia.
Mądrość pozwala korzystać z doświadczenia innych ludzi, nawet będących daleko,
wyraża się w pracowitości, sprawiedliwości i w trosce o ubogich.
Mądrość jest twórcza, potrafi także przetwarzać całą rzeczywistość, a okazuje się cenniejsza od wszystkich innych wartości. Ostatnie słowa poematu powracają do myśli przewodniej księgi o tym,
że źródłem i ukoronowaniem mądrości jest bojaźń Pana.”

                                                                                             Przypis i Komentarz z Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu,
                                                                                                                                        Święty Paweł 2008, s. 1464-1465.2753

„Nie śpijmy więc jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.” (1 Tes 5, 6)
Czy można ustalić dokładną datę apokalipsy? Nie !!! Przecież sam Jezus jej nie zna – tylko Bóg Ojciec.
A poza tym – nie mamy bać się tego, co i tak na pewno nastąpi, lecz mamy CZUWAĆ…
Obyśmy nie przespali tego momentu, bo będzie za późno na nasze nawrócenie.
Obecnie można odnieść wrażenie, że każdy ma rację. Ale przecież tak nie jest – toczy się bój o dusze tego narodu.
Chodzimy jak pijani, jest nam wesoło, ale nie jesteśmy wolni.
Wydaje nam się, że wolność to swawola, a to przecież odpowiedzialność za słowo, myśl i czyn.
Postawa chrześcijanina – to decyzja wiary.
Wybór między światłem (działaniem Boga) a ciemnością (działaniem zła – królestwem szatana). (sic!)
 


 

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Tęsknota za Bogiem” (Ps 63)

„Nie chcemy, bracia, byście nie wiedzieli o losie tych, którzy umierają ” (1 Tes 4, 13)

Dlaczego Pan Jezus nazywa panny głupimi i rozsądnymi?
O ile można zrozumieć określenie – rozsądne, to trudno pogodzić się z określeniem – głupie.
W starszych przekładach Pisma św. jest użyte słowo – nierozsądne. Głupstwo kojarzy się z brakiem mądrości.
A tej chyba tak naprawdę zabrakło tym głupim pannom, które miały tylko lampy.

Często mówimy, że mamy przecież dobre chęci, staramy się – ale nie wiele z tego starania naszego wynika.
Czasami po prostu trzeba radykalnych cięć. Należy nazywać rzeczy po imieniu.
Należy przez całe swoje życie zapracować sobie na swoją śmierć.
A jak już wiemy z naszego doświadczenia, wcale nie jest to takie łatwe.
Jednocześnie każdy z nas ma wielkie pragnienie miłości. Chcemy być kochani, obdarzać innych miłością,
ale nie zawsze wiemy, jak to robić, aby naprawdę czynić dobro drugiemu bliźniemu.
Stąd ta wielka potrzeba wlania w siebie, w codzienność życia – Mądrości Bożej.
Duch Święty wlewa w nasze serca przede wszystkim dar mądrości.
Mamy z niego skorzystać tak, jak z pozostałych darów Ducha Pocieszyciela.

Wezwanie do czuwania, bo nie znamy dnia ani godziny nadejścia paruzji
– jest tak naprawdę wezwaniem do jeszcze lepszego i bardziej mądrego życia opartego na mocnym fundamencie.
Usłyszenie przez niemądre panny, że drzwi zostały zamknięte jest tylko konsekwencją ich wcześniejszych wyborów – nierozsądnych, bo bez miłości. Jak mądrze żyć? Tylko z Bogiem jest to możliwe !!!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Odpoczynek w Bogu” (Ps 131)

„… cały lud was lekceważy i poniża, ponieważ nie idziecie drogami wytyczonymi przeze Mnie… ” (Ml 1, 9)

Pan Jezus oskarża kapłanów. Występuje przeciwko hipokryzji i próżności.
To było około dwóch tysięcy lat temu, ale może te słowa odnoszą się również do współczesnych kapłanów – do mnie?
Na pewno tak !!!
Nieustannie nauczamy, krytykujemy również, ale czy te wszystkie moje kapłańskie zabiegi mają na celu dobro bliźniego? Zastanawiamy się, dlaczego nasze świątynie stają się coraz bardziej puste,
dlaczego tak trudno w wielu przypadkach zapełnić cały kościół?
I czy naprawdę o to chodzi Jezusowi – o ilość, czy może jednak o jakość?!
Może jednak problem leży w sposobie głoszenia, które bardzo często jest nieskuteczne, bo ponad głowami wiernych.

Na ile dbamy o swoich parafian, którzy nie chodzą do kościoła?
Czy wychodzimy im naprzeciw z pomocą załatwienia ich spraw.
Przecież czasami wystarczy po prostu tylko porozmawiać i zachęcić.
Ciekawa jest dzisiaj lektura proroka Malachiasza, ostatniej księgi Starego Testamentu.
Tak, jakby Bóg dawał nam wszystkim, ale szczególnie księżom jeszcze jedną szansę
– ponownie mówi: wejdźcie na drogę wytyczoną przeze Mnie…

To są mocne słowa Pisma Świętego;
warto je jeszcze raz uważnie przeczytać, zastanowić się nad nimi i zrewidować swoją dotychczasową postawę.
Na pewno trudno będzie parafianom czynić i zachowywać wszystko,
czego uczy ksiądz, jeśli ten nie będzie żyć tak, jak sam naucza.
A praktyka życia weryfikuje teorię, którą łatwo się głosi innym.
Bądźmy autentyczni i konsekwentnie żyjmy Ewangelią, wymagając najpierw od siebie.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Dziękczynienie króla za zwycięstwo” (Ps 18)

„Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 40)
Przykazanie miłości Boga i bliźniego. Nie odwrotnie !!
Tak łatwo przychodzi nam deklarować wiarę w Boga.
Ale kiedy spotyka nas konkretna sytuacja z bliźnim, to wygląda to nie co inaczej.
A jest trudno pokochać drugiego człowieka, jeśli najpierw nie pokochamy samego Boga.
Okazuje się, że ta zależność jest bardzo ważna.

Bez odwołania się do mocy Bożej, nic nie zrobimy sami, swoimi ludzkimi zawodnymi sposobami.
Stąd ta wielka potrzeba uczenia się tego najważniejszego i największego przykazania.
Jak teraz uczynić, aby faktycznie móc pokochać bliźniego?
Ktoś, kogo nie lubię, powinien liczyć na moją modlitwę i moją postawę, świadczącą o mojej miłości do niego.
To nie oznacza, że muszę teraz wszystko zaakceptować w nim samym.
Ale bardziej powinienem przekonywać do swoich racji. Nie muszę się z nim zgadzać we wszystkim,
ale akceptuję i modlę się za niego, o np. jego nawrócenie, pragnąc dobra dla niego.

Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć… - powiedział o. Marian Żelazek, misjonarz werbista.
Wystarczy tylko zaufać Bogu i oddać Mu swoje wszystkie sprawy, swoje i swoich bliźnich, aby On je przemieniał.
Spróbuj tak po prostu zawierzyć swoje życie, bo kochać – to pragnąć dobra tej drugiej osoby,
nie swojego dobra, choć to ostatnie samo przyjdzie, kiedy będziemy czynić dobro, czyli będziemy kochali.
Jeśli w taki sposób będziemy budowali swoje prawo pozytywne
- ludzkie na takim fundamencie, to można być spokojnym o naszą wspólną przyszłość.
Prawo ma służyć człowiekowi, a nie człowiek prawu !!!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Nowa pieśń chwały” (Ps 96)

„Obłudnicy! Dlaczego Mnie wystawiacie na próbę” (Mt 22, 18b)
Czy można pogodzić życie chrześcijańskie ze sferą społeczną naszej rzeczywistości?
Na pozór słyszymy, że nie wolno – tylko w kościele religia, a poza tym to sprawa prywatna…
Ale zapytany Jezus właśnie o to przez faryzeuszów i uczonych w Prawie, odpowiada twierdząco!

Należy szanować wybraną w sposób demokratyczny władzę, bo to ona ma nas reprezentować.
Choć w tym momencie zawsze przypominają mi się słowa Platona: demokracja: to rządy ludu (pospólstwa),
to najbardziej chwiejny ustrój (brak dyscypliny społecznej, respektu dla władzy, anarchia, brak kompetencji rządzących i demoralizacja wśród ludu)
. Jednocześnie mamy też pamiętać, że mamy jednego Nauczyciela.

Nauczyciel uczy, wskazuje i podpowiada. Uczeń, albo te wskazania przyjmie i zastosuje w swoim życiu,
albo nie zda do kolejnej klasy… - wykaże się brakiem znajomości podstawowych zasad w danej dziedzinie.
Tak często mówię, że WIEM – ale skoro jestem uczniem, to tak naprawdę uczę się całe życie i nie mogę do końca powiedzieć, że Wiem, że mam monopol na rozwiązywanie wszelkich problemów.
Jeśli wyrzucę Boga ze swojego życia – ze sfery prywatnej, gospodarczej czy politycznej – to przestaję być uczniem,
a zajmuję miejsce nauczyciela. Czy wtedy mogę tak naprawdę nauczyć się czegokolwiek?
Pewnie nie w myśl zasady: lekarzu, ulecz najpierw samego siebie!

Jak to jest ze mną, czy przypadkiem nie jestem obłudnikiem, wystawiającym Pana Boga na próbę?
Trzeba nam wszystkim – więcej pokory i krytycznego spojrzenia na siebie samego.
Na pewno nie na zasadzie – Róbta, Co Chceta !!!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

„ dobry Pasterz ” (Ps 23)

„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4, 13)

1 maja br. Kościół beatyfikował Jana Pawła II. Tym samym zmienił się dotychczasowy charakter tego dnia – Święta Pracy.
Dzisiaj, kolejny już XI Dzień Papieski zbiega się ze Świętem Wyborów.
Czy jest to dla mnie zbieg okoliczności, czy może jakieś przesłanie?

Dzisiejsza ewangelia mówi wyraźnie o zaproszeniu-powołaniu dobrych i złych.
Ale tylko nielicznie zostali wybrani – odpowiedzieli swoją wiarą na Boże Objawienie.
Nasz Rodak – Papież był człowiekiem modlitwy. To on nas zachęcał, abyśmy dbali i pamiętali o Mszy św. Niedzielnej.
Mówił o solidarności i miłości.
Dawał konkretne zadania i wskazywał na Ducha Świętego, który miał zmienić oblicze tej naszej ojczystej ziemi.
Czy ja dzisiaj, stając przy urnie, o tym wszystkim pamiętam?

Czy jest mi bliskie hasło: CZŁOWIEK MODLITWY ? – ile czasu na nią poświęcam? A może jednak brakuje mi wiary i zaufania? Przecież św. Paweł przypomina, że wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (…) Komu ja bardziej ufam
– człowiekowi obiecującemu gruszki na wierzbie, czy może jednak spróbuję Bogu, który działa na tyle w moim życiu,
na ile Mu pozwolę ?! Każdy z nas może wybrać Jezusa.
Ale ten wybór pociąga za sobą kolejny – skreślenie szatana. Nie ma drogi pośredniej.
Chodzi tu bowiem o radykalizm i konsekwencje.
Może czas najwyższy dać szansę Chrystusowi i przestać oglądać się na innych.
Moje życie leży w moich dłoniach – ale porusza nimi sam Mesjasz Odkupiciel.
Poznaj Go, ufając Kościołowi – wszakże my nim jesteśmy z Bożą pomocą.
Daj sobie szansę i postaw wszystko na jedną kartę.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Spustoszona winnica Pańska ” (Ps 80)

„Posłuchajcie jeszcze innej przypowieści” (Mt 21, 33a) Pan Bóg daje wszystko to, co jest nam naprawdę potrzebne.
Otoczenie murem jest dla nas obroną przed szatanem – złem, który panoszy się coraz śmielej i rozlewa się jak rzeka.
Wykopana tłocznia ma niszczyć to, co jest piękne tylko z zewnątrz. Ale to jest konieczne, aby wydobyć istotę naszego życia.
Musi dokonać się ucisk, prześladowanie czy też odrzucenie, aby prawda ujrzała światło dzienne.
Zbudowana wieża jest właśnie moim życiem, które powinno kierować się ku górze – ku słońcu.
I dopiero wtedy przekazuje nam to życie w dzierżawę i daje nam pełną wolność. Dar i zadanie. Miłość i miłosierdzie…

Jednak bardzo często zastanawiamy się, czy aby na pewno jesteśmy wolni i swobodni, czy może jednak ograniczani.
Przecież mur kojarzy się z zabieraniem moich swobód obywatelskich.
I właśnie teraz bardzo konsekwentnie rozbieramy otaczający nas mur, chcemy koniecznie przekonać się, co za nim jest.
Tym samym otwieramy się na działanie zła – diabła.

Paradoksalnie, burzymy - aby być bardziej wolnym, a nie zauważamy, że mur miał nas chronić przed niebezpieczeństwem. Zaczynamy wybierać między mniejszym a większym złem.
Domagamy się prawa do swojego brzucha, do legalizacji poligamii, zoofilii,
związków homoseksualnych, zniesienia celibatu, a refundacji in vitro oraz antykoncepcji.
Naucz się miłości do Boga, który nieustannie czeka na każdego z nas.
Zaufaj i oddaj swoje (?) życie Bogu Stwórcy. On wie lepiej, co dla mnie jest dobre.
Wybierz Jezusa, który spełnia swoje obietnice.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Modlitwa o odpuszczenie grzechów i ocalenie ” (Ps 25)

„Jak sądzicie?” (Mt 21, 28a)
Czas najwyższy przyjrzeć się mojej postawie człowieka wierzącego.
Może po raz kolejny przyjdzie mi stanąć w świetle ewangelii, która mówi o dwóch różnych postawach.
Tak często przecież słyszymy, że nie trzeba chodzić do kościoła, aby być dobrym człowiekiem.
Mało tego, widzimy spektakularne przyjmowanie Komunii św.,
ale czyny, które mają miejsce po wyjściu z kościoła przeczą temu wszystkiemu o czym mówił Chrystus.

Pierwsza postawa człowieka niepraktykującego
– nie chce mi się, nie mam czasu, poza tym jestem przemęczony i mam prawo do odpoczynku.
Chwała Panu, że jednak w porę odczuł żal i poszedł. To jest często spotykane tłumaczenie, dlaczego nie chodzę do kościoła. Robimy to często sporadycznie lub od wielkiego święta.
Zawsze jednak możemy skorzystać z Bożego miłosierdzia, tylko potrzebne jest wzbudzenie pragnienia.
A tak naprawdę każdy z nas to pragnienie dobrego i szczęśliwego życia nosi w sobie.
Bez Boga jednak nie jest możliwe owocne życie na ziemi.
Nie mamy wtedy skąd czerpać siły do rozwiązywania naszym codziennych spraw.

Druga postawa człowieka praktykującego
– rzekomo, bo jego postępowanie przeczy wcześniejszym deklaracjom.
Lubimy dużo mówić i znamy się na wszystkim – tylko nie na Piśmie św. i nauce Jezusowej.
Często jej po prostu nie znamy.
Stąd ta wielka potrzeba konsekwencji wynikającej z miłości do Boga, bliźniego i siebie samego.
Nie wierzymy postępującym sprawiedliwie, bo wydaję się nam to takie proste i banalne.
A przecież właśnie w prostocie, a nie prostactwie możemy wejść do królestwa Bożego.
Jak sądzisz?                                                                                                                                                            ks. Stanisław


 

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Wielkość i dobroć Boga ” (Ps 145)

„Szukajcie Pana, kiedy daje się znaleźć, wzywajcie Go, kiedy jest blisko !” (Iz 55, 6)
Wołanie o nawrócenie dokonuje się od momentu przyjścia naszego Pana na świat.
Ale warto również przypomnieć wołanie Maryi Panny o nawrócenie każdego człowieka i świata całego.

Żyjemy w czasie Wielkiej Nowenny Fatimskiej 2009-2017.
Na pewno wypełniona modlitwą, refleksją i katechezą
– stanie się dla każdego z nas pomocą w odnalezieniu drogi, która prowadzi ku „nowemu, lepszemu światu”,
jak mawiał błogosławiony Jan Paweł II – przypomina ks. Antoni Tatara.
„Miejmy nadzieję, że doprowadzi ona do osobistego nawrócenia”.
Warto przy tej okazji przypomnieć tegoroczny temat: WIĘCEJ NIŻ DOCZESNOŚĆ – JEST NIEBO, JEST PIEKŁO, JEST CZYŚCIEC.

Pedagogia Boga jest zdecydowanie inna, niż nasza ludzka.
Pan Bóg nagradza za naszą ziemską pracę wszystkich jednakowo – sprawiedliwie.
Mamy szukać Jezusa, kiedy jest On na wyciągnięcie ręki (sakramenty święte).
Mamy wzywać Chrystusa, kiedy doświadczamy Jego obecności na modlitwie.
I okazuje się wtedy, że nie jesteśmy rachmistrzami wyliczającymi, ile i komu należy się.
Patrzmy po prostu na siebie i swoją postawę – czy wiem, po co żyję?
Jest jednak pewna podpowiedź, aby otrzymać sprawiedliwą zapłatę za swoją pracę ziemską
– „tylko postępujcie w sposób godny Ewangelii Chrystusa (…)
Walczcie jednomyślnie o wiarę w Ewangelię i w niczym nie dajcie się zastraszyć przeciwnikom” (Flp 1, 27)

Pamiętajmy o modlitwie za dzieci, młodzież i wychowawców.
Wszyscy zacznijmy wychowywać – najpierw siebie, a później innych.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Ojcowska dobroć Boga ” (Ps 103)

„Zawiść i złość to ohydne uczucia, zawładną one grzesznikiem.” (Syr 27, 30)
Ewangelia dzisiejsza stawia przed nami kolejne niełatwe zadanie.
Tym razem zachęca, czy wręcz zobowiązuje nas do przebaczania.
Tydzień temu była mowa o upomnieniu braterskim. To, co jest wspólnym mianownikiem, można zawrzeć w słowie BRAT.

Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata – ile razy mam przebaczyć bratu?
I tak, jak tydzień temu, tak i dzisiaj ewangeliście nie chodzi o potępianie i surowe ocenianie, czy też osądzanie bliźniego.
Chodzi cały czas, abyśmy zauważyli CZŁOWIECZEŃSTWO.
Niestety, jak pokazuje życie, nasze postępowanie jest nacechowane zawiścią i złością.
Nasze kompleksy dają o sobie znać, gdy widzimy, rzekomo lepszego od siebie.
Nie potrafimy tak często cieszyć się z czyjegoś sukcesu,
tylko próbujemy umniejszyć radość i podejrzewamy go o niecne zamiary.
Taka chora postawa jest ohydnym uczuciem, które potrafi zawładnąć grzesznikiem.
Ciekawe, że Syracydes nie używa słowa brat, tylko grzesznik.

Tak często widzimy drzazgę u innych, a nie dostrzegamy belki w swoim oku.
Boimy się chorobliwie o swoje stanowiska i podkreślamy swoją władzę.
Ale jak powiedział Piłatowi skazywany na śmierć Jezus – „nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry”.
A Bóg wykazuje się ojcowską dobrocią. Ojciec karci, ale czyni to z miłości, a nie z zazdrości.
Na tym polega różnica między ojcem a wyrobnikiem. Warto nad tym się zastanowić w kontekście rekolekcji odpustowych.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Wielkiemu Bogu chwała ” (Ps 95)

„Miłość nie wyrządza zła bliźniemu.” (Rz 13, 10a)
Właśnie skończył się okres urlopowo-wakacyjny.
Wracamy do swoich codziennych zajęć, które często pochłaniają bardzo dużo naszego czasu i naszych sił.
Aby dobrze rozpocząć ponownie nowy rok szkolny, może swoją nową pracę, warto spojrzeć jeszcze raz na kwestię MIŁOŚCI.
Czy to wszystko, co czynimy, jakie podejmujemy obowiązki, są związane i podyktowane miłością?

Święty Paweł nie pozostawia tutaj żadnej wątpliwości – Miłość nie wyrządza zła Bliźniemu.
Tak często trudno nam przychodzi obdarzać kogoś, kogo nie lubimy miłością. I co to tak naprawdę oznacza?
Czy mamy odwagę do prowadzenia dialogu i na jakich zasadach?
Czy ewangelicznie potrafimy i chcemy – mamy odwagę zwrócić uwagę, jeśli nasz bliźni popełni błąd?
Czy zależy nam na wykazaniu samego błędu czy może jednak zależy nam na człowieku?
Jak należałoby właściwie postąpić, spójrzmy na dzisiejszą ewangelię.
Św. Mateusz zwraca uwagę na braterskie upomnienie.

Modlimy się za wszystkich nauczycieli,
aby umieli przekazywać umiłowanie prawdy i wpajać autentyczne wartości moralne i duchowe.
Takim przykładem jest św. Maksymilian Maria Kolbe. Ale takim przykładem powinienem być również i ja oraz Ty !!!
Nie jest to łatwe zadanie, ale może warto przyjrzeć się swojemu traktowaniu drugiego człowieka.
Relacja człowieka do człowieka – bez względu na pełnioną funkcję, tytuły naukowe czy też pochodzenie
– powinna być budowana na MIŁOŚCI.
Każda inna postawa będzie krzywdziła Drugiego oraz będzie dowodem na naszą małość i tchórzostwo.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

 

Ostatnio byliśmy świadkami błędnego pojęcia wolności
– błędnej decyzji, która w konsekwencji pochłonęła kilkadziesiąt ofiar
– niewinnych młodych ludzi, którzy mieli swoje plany i wielkie pragnienie życia.

Czy oni wszyscy postępowali dobrze?
Czy na pewno nie zażywali narkotyków, nie nadużywali alkoholu; a jakie było ich podejście do moralności?
Na te i podobne pytania nie otrzymamy odpowiedzi, bo ci młodzi ludzie zostali brutalnie zabici
– jeden człowiek odebrał im życie. Ale my możemy odpowiedzieć sobie na te pytania i powinniśmy to robić jak najczęściej.
Pewnie każdy z nas lepiej czy gorzej, ale zna Dekalog, znamy doskonale prawo ruchu drogowego
oraz inne normy prawne ustanowione przez człowieka. Mają one służyć właśnie nam wszystkim,
abyśmy umieli respektować prawo każdego człowieka do wolności, demokracji i miłości.
Ale czy tak naprawdę to prawo respektujemy?

Czy my żyjemy na co dzień prawem naturalnym, objawionym i pozytywnym?
Oczywiście, szatan nie próżnuje – to on jest sprawcą zamieszania we współczesnym świecie.
Pewnie, że jednak to JA podejmuję autonomicznie decyzję o wyborze przed którym codziennie staję.
Im bardziej znam Jezusa, tym bardziej mój wybór będzie łatwiejszy
– im mniej znam Pismo święte i wskazówki zawarte w nim, jak dobrze postępować i żyć,
aby nie krzywdzić DRUGIEGO – tym częściej wybieram błędnie.
Stąd ta wielka potrzeba nieustannego poznawania nauki Chrystusowej.

Przykazanie miłości i inne wskazania ewangeliczne są wyśmiewane i lekceważone
spójrzmy na przykład na antykoncepcje, sztuczne zapłodnienie, czy coraz bardziej modną eutanazję.
Nie liczy się w tych przypadkach polecenie Boga, tylko co ja uważam.
Ale przecież konsekwencje tego, co ja uważam zostały ukazane podczas zamachów w Norwegii !!!

Powinniśmy zmienić nasze myślenie. Czasami za dużo rozmawiamy, a za mało logicznie myślimy.
Tak, w takich sytuacjach mamy prawo i obowiązek logicznie myśleć.
Nikt za nas decyzji podejmować nie będzie – to jest moja sprawa i ewangeliczne: JEŚLI CHCESZ…
jeśli chciałbym być naprawdę radosny i spokojny w życiu, to należałoby otworzyć się na Boże błogosławieństwo.
Pozwólmy prowadzić się przez Niego – On wie najlepiej, czego nam potrzeba w danym momencie.
To będzie wyraz naszej miłości. Ten, kto miłuje, ten również ufa, a nie sprawdza.
Oczywiście, miłość jest na dobre i złe – te trudne momenty w moim życiu również są potrzebne.
W taki sposób wykazujemy się męstwem, ale również i nadzieją. To są cechy prawdziwego chrześcijanina.

Czas najwyższy porzucić bawienie się w wierzącego
i naprawdę dawać swoim życiem żywe świadectwo i wiarę w Boga w Trójcy Świętej Jedynego.
Nie będzie to jednak możliwe bez pomocy Jezusa Chrystusa. On właśnie po to nam został dany.
Skorzystajmy z tej niepowtarzalnej oferty, która do niczego nas nie zmusza,
ale proponuje na zasadzie perswazji – JEŚLI CHCESZ…

Czasami dopada nas duchowa oschłość. I właśnie wtedy należałoby się uchwycić samego Boga,
który jest naszym zaspokojeniem najgłębszych pragnień i tęsknot człowieka.
Środkiem zaspokojenia tych pragnień jest MODLITWA. Zachęta do kontemplacji Jezusa obecnego w tabernakulum.
Jak często rozmawiamy z Panem Bogiem? Przecież dobrze rozpoczęty dzień modlitwą będzie owocował dobrymi czynami.

Warto w tym miejscu przypomnieć o modlitwie osobistej oraz wspólnotowej.
Ta pierwsza kieruje się zasadami i formami ustalonymi przeze mnie. Wypowiadam słowa pochodzące prosto z serca
– to, co Duch Święty w tym momencie mi podpowiada. I wcale nie musi to być modlitwa na klęcząco.
Czasami faktycznie brakuje nam czasu, ale nie z lenistwa, tylko z obowiązków.
Ale właśnie wykonywane obowiązki mogą być najpiękniejszą formą modlitwy – rozmowy z moim Panem.
Tak pojęta rozmowa, która jest wyrazem mojej miłości do Stwórcy pomaga mi w otrzymaniu Błogosławieństwa na cały dzień. Łatwiej będzie mi przyjąć nawet jakieś trudne sytuacje, doświadczenia, bo będzie to wszystko omodlone i oddane Bogu.
Oczywiście, taka rozmowa z Chrystusem owocuje modlitwą wspólnotową.
Wszelkie nabożeństwa w kościele, a przede wszystkim Eucharystia jest agapą dla mnie.
Biesiadowanie – słuchając Słowa Bożego oraz Komunia Św.
– jest dla mnie pokarmem wzmacniającym i przygotowującym mnie do przejścia do Domu Ojca…
Osobiście polecałbym trwanie na modlitwie
– medytacji przed tabernakulum, czy też wystawionym Najświętszym Sakramentem. Trwanie, nie mówienie, ale słuchanie!! Przecież to Jezus Chrystus ma nam wszystkim o wiele więcej do powiedzenia. Trzeba tylko chcieć Go usłyszeć.

Ojciec Marian Żelazek, misjonarz werbista, zwany potocznie ojcem trędowatych powtarzał wielokrotnie, że:
„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć…”. Wystarczy tylko chcieć, aby moje życie nabrało rumieńców – oddając je Bogu. Spróbuj – to naprawdę nic nie kosztuje, a zyskać możesz bardzo dużo, albo może wszystko.
Życie wieczne w Niebie i obietnica spotkania się ze wszystkimi bliskimi
(którzy na to zasłużyli i wypracowali swoim życiem we współpracy z łaską Bożą na ziemi) jest właśnie tą nadzieją.
To ona pozwala znosić wszelkie przeciwności i niedogodności swojego dotychczasowego życia.
Często tymczasowa rozłąka z rodziną, tęsknota za krajem, osamotnienie, niebezpieczeństwo zawodowe,
trudności w wykonywaniu praktyk religijnych czy ograniczony wpływ wychowawczy jako ojca rodziny,
niebezpieczeństwo utraty wiary itp. itd.
– może być zniwelowany zaufaniem i zawierzeniem tego wszystkiego Trójcy Świętej.
Wypływa to wszystko z mojej miłości do Boga. A tej miłości tak naprawdę uczy nas przez całe życie Jezus Miłosierny.

I pamiętaj, co zostało dzisiaj odczytane:
„Nie upodabniajcie się do tego świata, ale przemieniajcie się poprzez odnowę myślenia”.
 

 

 

 

W A K A C Y J N E   N I E D Z I E L E  . . .

„ Wyniesienie i upadek domu Dawida ” (Ps 89)

„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje, a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.” (Mt 10, 40)
Jest ogromna potrzeba, pójścia za Jezusem. I wcale nie dlatego, że jest obiecana nagroda za kroczenie Jego śladami...

Cały czas odwołujemy się do Dobrej Nowiny.
W każdą Niedzielę odczytujemy jakby na nowo znaczenie i sens słów ewangelii. Po co to wszystko?
Przecież świat współczesny nie potrzebuje wskazań Chrystusowych, tylko dyrektywy, ustawy i zarządzenia.
Prześcigamy się w ubieranie w normy prawne wszystkich dziedzin naszego życia.
Zwracamy uwagę na procedury i właściwe przestrzeganie ich, a gdzieś przy okazji zapominamy o człowieku.
To wszystko jest potrzebne, ale ma to służyć człowiekowi.

W tym kontekście nie da się przyjąć Jezusa bez Jego nauczania.
Nie sposób być szczęśliwym bez odwołania się do Bożej pomocy.
Umieramy dla grzechu, zamiast żyć dla Chrystusa. Oczywiście, nikt nie będzie nas pouczał ani zakazywał
– powtarzam po raz kolejny – Kościół niczego nie zakazuje, ani niczego nie nakazuje;
tylko proponuje: JEŚLI CHCESZ, TO MOŻESZ…

Rozpoczął się czas urlopowo-wakacyjny. Będziemy mieli nie co więcej czasu na rozmyślanie nad swoim życiem.
Spróbuj, jeśli chcesz, spojrzeć na swoje życie i otaczającą nas rzeczywistość.
Uczciwie zróbmy porządny rachunek sumienia w oparciu o jasne normy moralne.
Wypełnianie ich, czy też dostosowywanie się do nich – to jest gwarancja WYNIESIENIA.
W każdym innym przypadku, kiedy górę bierze egoizm, zapatrzenie w swoje racje i brak obiektywizmu
– jesteśmy zdani na UPADEK. Zaufaj i spróbuj !!!                                                                                                   ks. Stanisław


 

NIEDZIELA PRZENAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY

„ Błogosławcie Pana… ” (Dn 3)

„… radujcie się, dążcie do doskonałości, pocieszajcie się, bądźcie jednomyślni, zachowujcie pokój (…)"
Tak zastanawiam się cały czas, jak to wszystko osiągnąć?
Jak być przekonującym, np. dla protestantów, że Komunia św. nie jest symbolem, ale realną obecnością Jezusa Chrystusa?! Rozważamy Słowo Boże, ale często zupełnie inaczej je interpretujemy.
Skoro za chwilę wyjdziemy na ulice, aby w Marszu Miłości demonstrować swoją wiarę, to jak mają to wyrazić protestanci? Czy można mieć pretensje do muzułmanina, że nie przyjmuje Komunii Św.?
Pewnie nie, bo jest to sprawa innej wiary.
Ale ja wiem, bo wierzę, że jednak słowa wypowiedziane na Ostatniej Wieczerzy są testamentem dla każdego z nas
– słowa Boga w Trójcy Jedynego.

Jestem przekonany, że Pan Bóg ma swoje sposoby na dotarcie do każdego człowieka.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, abym ja mógł otworzyć się na działanie Ducha Świętego w swoim życiu.
To znaczy konsekwencja w postępowaniu według zasad swojej wiary, którą wyznaję i praktykuję na co dzień.
W taki sposób daję świadectwo swoim życiem, że Bóg jest Żywy.
Może właśnie taka moja postawa będzie zachętą dla innych,
do zastanowienia się nad faktem obecności Jezusa Zmartwychwstałego w chlebie i winie.

Ponownie spróbujmy spojrzeć na swoje życie i postępowanie w pracy, w szkole i w domu.
Czy faktycznie wszystkie moje zachowania wypływają z głębokiej i żywej wiary w Jezusa?
Czy może nie jest tak, że jestem inny w kościele, a zupełnie inaczej postępuję poza nim?
Tutaj nikt niczego nie musi, ale może warto przynajmniej nad tym pomyśleć i pójść za Nim
w procesji swojego życia – Jezus Chrystus błogosławi każdemu…
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

„ Hymn ku czci Stwórcy ” (Ps 104)

„Pokój wam! Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam”.
Pan Jezus po 50 dniach zostawia nas z Duchem Świętym Pocieszycielem.
Wspomina o zamkniętych drzwiach naszego serca na drugiego człowieka – trzeba je nam otworzyć. Dlaczego?

Proszę zauważyć, że wiara pokładana w Boga wprowadza pokój do naszego serca.
Pewnie wielokrotnie przekonaliśmy się, że im bardziej oddaję swoje życie Bogu,
tym bardziej doświadczam wewnętrznego pokoju.
Oczywiście, że problemy dnia dzisiejszego będą mnie dotykały
bez względu na to, czy ufam Bogu czy może komuś, albo czemuś innemu.
Ale zawsze będzie łatwiej je rozwiązywać – otwierać drzwi, które do tej pory nie były otwarte.
To jest właśnie Jego Łaska – niewidzialna, ale skuteczna.

„Tym, którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone (…)”.
No właśnie, spróbuj przebaczyć, daj kolejną szansę bliskiej osobie.
Nie chodzi tylko o spowiedników rozgrzeszających nas, którzy żałujemy.
Chodzi o każdego człowieka otwierającego się na drugiego.
Spójrz po raz kolejny na swoich bliskich, sąsiadów – czy zawsze potrafisz i chcesz ich zrozumieć?
Jak prowadzisz z nimi rozmowę, szanując ich pogląd?
Czy potrafisz przełożyć na zwykłą codzienność słowa Ewangelii usłyszane w kościele?
A twoje podejście do swoich współpracowników – czy nie wykorzystujesz ich?

Dużo tego wszystkiego.
Dary Ducha Świętego i korzystanie z nich – to jest owoc naszego życia
w oparciu o Słowa Życia Wiecznego – DOBREJ NOWINY. Korzystaj z Niej i buduj razem z innymi.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

„ Bóg władcą narodów ” (Ps 47)

„i staniecie się moimi świadkami (…)”
Jest to zachęta, aby dawać świadectwo o Jezusie Zmartwychwstałym.
Tak często zastanawiamy się, co zrobić, aby kościoły ponownie zapełniały się?
Próbujemy różnych chwytów marketingowych, odstępujemy od zasad zdrowego rozsądku i nauki Jezusa.
Nie zauważamy, że tak naprawdę powoli dostosowujemy naukę Kościoła do życia współczesnego.
A przecież nie o to chodzi – to moje życie ma zostać dostosowane do trudnych wymogów nauki Pana Jezusa.

„nauczajcie ich, aby zachowywali wszystko, co wam nakazałem (…)”
Nie jest to łatwe zadanie, być samemu dobrym przykładem dla innych.
Ale właśnie o to chodzi, aby być wiarygodnym i przekonującym – bardziej stosować perswazję, a nie manipulację świata. Nauczanie będzie przynosiło pożądany skutek, kiedy zaczniemy od siebie samych.
Co robimy, aby przyciągnąć jak największą rzeszę wiernych?
Przecież Dobra Nowina jest skierowana do każdego bez wyjątku!
Głoszenie nie tylko jest domeną księży czy sióstr zakonnych, ale każdego ochrzczonego.
Po prostu chodzi o ŚWIADCZENIE SWOIM ŻYCIEM – to jest najbardziej pociągające i zachęcające.

Spójrzmy na Błogosławionego Jana Pawła II,
który będąc na Wybrzeżu wielokrotnie o tym mówił: o solidarności, miłości i wolności.
Co to oznacza dla mnie w kontekście Wniebowstąpienia?
Czy ja w ogóle rozumiem i pragnę żyć według Bożych podpowiedzi?
Wszystko w dużej mierze zależy od mojej dobrej i wolnej woli.
Pan Jezus przypomina, JEŚLI CHCESZ, MOŻESZ… spróbuj i uwierz w siebie, w Jego Opatrzność !!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

6 NIEDZIELA WIELKANOCNA

„ Liturgia dziękczynna ” (Ps 66)

„Jeśli Mnie miłujecie, będziecie zachowywali moje przykazania”.
Ponownie Pan Jezus mówi o miłości i przykazaniach.
Należałoby spojrzeć na Katechizm Kościoła Katolickiego, który wykłada nam naukę o Bogu.
Tak jak Kościół został zbudowany na fundamencie św. Piotra i św. Pawła,
tak całe nasze chrześcijaństwo jest oparte na czterech filarach:
• Wiara w Ojca i Syna i Ducha Świętego
• Życie chrześcijańskie dzięki Świętym Sakramentom Kościoła
• Życie w Chrystusie oparte na Przykazaniach (szczególnie miłości)
• Modlitwa – moja rozmowa z Bogiem


„Kto zna moje przykazania i postępuje według nich, ten Mnie miłuje”
. I wszystko powinno być jasne.
Miłość jest najważniejsza, to z niej wypływa dobre życie oparte na przykazaniach.
Jeśli próbujemy oddawać swoje życie Jemu,
to jednocześnie widzimy też potrzebę i konieczność karmienia się sakramentami.
To wszystko wpływa i wzmacnia moją wiarę – odpowiedź na Boże Objawienie.
On cały czas jest przy mnie w osobie Ducha Świętego, który pełni rolę Wspomożyciela.
Młodzież naszej parafii za chwilę przyjmie Jego dary w sakramencie bierzmowania.
Czy potrafię przyjmować Jego wolę?
Nauka Kościoła jest oparta na nauce Jezusa Chrystusa – ona jest Jego Dobrą Nowiną!
Jak to wygląda w moim życiu, respektowanie woli Pana na co dzień?
Spróbuj odpowiedzieć sobie na to pytanie i dokonaj weryfikacji swoich poglądów na sprawy ŻYCIA.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

5 NIEDZIELA WIELKANOCNA

„ Bóg władcą świata ” (Ps 33)

Jezus jest drogą do Ojca. Nie ma żadnej innej, która dawałaby pewność życia wiecznego.
Szukamy tu i tam, ale znaleźć nie możemy, bo nic tam nie ma.
Tylko życie związane z Jezusem Chrystusem i wiara pokładana w Nim nadaje sens mojemu życiu.

Kolejna Niedziela Wielkanocna – zapytaj się, jak ona w Twoim życiu wygląda?
Czy pamiętasz, że należałoby się do niej przygotować, czytając wcześniej fragmenty Pisma św. przeznaczone na ten konkretny dzień? A Twoi bliscy, czy razem z nimi modlisz się od czasu do czasu,
rozmawiasz na tematy związane z naszym chrześcijaństwem?
Przecież On zmartwychwstał i do tego samego nas wszystkich namawia!
Okazuje się, że Pan Jezus ponownie przyjdzie na ziemię, aby przeprowadzić remanent naszego życia.

Tak często boimy się końca świata, ale dlaczego? Przecież Jezus nie przychodzi na świat, aby potępiać, ale by go zbawić. Oczywiście, kwestia powszechnego zmartwychwstania leży w dużej mierze w mojej gestii – mojego dobrego życia.
Ale trzeba to moje postępowanie odnieść do tego, co prezentuje Pan Jezus
i do czego zachęca Kościół, założony przez Chrystusa.
Właśnie tutaj dochodzimy do posłuszeństwa i zaufania Bogu.
Nie znajdę odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania (choć warto poszukać ich w Piśmie św.),
ale trzeba zawierzyć swoje życie Jemu, jak wierzy małe dziecko swoim Rodzicom… Spróbuj i zacznij już teraz.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

4 NIEDZIELA WIELKANOCNA

„ Dobry pasterz ” (Ps 23)

„Ale gdy postępujecie dobrze i wytrwale znosicie niezasłużone cierpienia, wtedy macie łaskę u Boga” (1 P 2, 20b).
Toczy się swoista walka o nasze dusze – złodzieje i przestępcy nieustannie nami manipulują.
A On jest dobrym pasterzem i nieustannie, ale cierpliwie perswaduje. Wybór należy do nas samych.
Wszakże mamy wolną wolę i wolność…

Zauważmy, że bardzo często jesteśmy otwarci na różnego rodzaju filozofie, religie i związki wyznaniowe.
Praktykujemy jogę i nie widzimy w tym niczego złego – przecież nie wierzymy;
ale w co wierzymy, kogo uznajemy za bramę do życia wiecznego?
Oczywiście manipulatorzy wmawiają nam, że przecież wszyscy tak postępują.
Dajemy się na to wszystko nabrać,
bo bardziej znamy kolejne kanały telewizyjne, ćwiczenia Dalekiego Wschodu, a nie znamy Ewangelii.

Dobry Pasterz jest tylko Jeden – JESTEM, KTÓRY JESTEM !!!
Rozpoznać prawdziwy głos można tylko idąc za Nim i słuchając Go.
Kościół dzisiaj kończy kolejny tydzień biblijny pod hasłem „Mów o Panie, Twój Kościół Cię słucha”
– jednocześnie zaczyna Tydzień Modlitw o Powołania.

Zastanów się, komu bardziej ufasz i kogo bardziej znasz?
Zawsze można wyłączyć wrzask i zgiełk, a włączyć ciszę i spokój.
Bądźmy spokojni, On jest z nami, a więc i my bądźmy z Nim.
Nic złego nie może się nam stać. Ale zacznijmy wierzyć i ufać Bogu.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

3 NIEDZIELA WIELKANOCNA

„ Bóg najwyższym dobrem w życiu i po śmierci ” (Ps 16)

„On wziął chleb, odmówił modlitwę uwielbienia, połamał i dawał im.
Wtedy otworzyły się im oczy i rozpoznali Go. Lecz On stał się dla nich niewidzialny.” (Łk 24, 30b-31)

Jak można rozpoznać Jezusa w XXI wieku żyjąc tak, jakby Boga nie było? Właśnie po łamaniu chleba!!
To jest wymowny znak przynależności do Jezusa. Nie chodzi teraz o to, aby znów dokonywać podziałów,
ale żeby umieć odczytać w sposób właściwy czyjeś deklaracje.
Przecież to diabeł dopuszcza się nieustannie manipulacji i wykorzystuje do tego ludzi, nas samych.
Pan Bóg zachęca do zawierzenia i zaufania, kiedy wspólnie sprawujemy Eucharystię.

Bardzo często mamy pewne wyobrażenia o Kościele,
ale tak naprawdę nie próbujemy rozpoznać we wspólnocie ludzi grzesznych – wierzących obecności naszego Ojca.
A przecież każdy z nas ma być posłusznym dzieckiem.
Tego nas uczy wielu świętych, czy też błogosławionych, ale również i sama Matka Boża wykazywała się posłuszeństwem.
W Fatimie objawiła się nie dorosłym, ale właśnie dzieciom.
Oczywiście, dziecko stawia mnóstwo pytań, na które wypadałoby udzielić odpowiedzi.

Czytając Pismo Święte znajdziemy odpowiedź na nasze pytania
i wątpliwości. Modląc się, również na Mszy św. uczymy się uwielbienia, dziękczynienia, przebłagania i prośby.
To jest moja wiara w Boga, nadzieja pokładana w Jezusie i miłość w Duchu Świętym.                                                                                                                                                                                                                                             ks. Stanisław


 

NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

„ Świąteczny hymn dziękczynny ” (Ps 118)

„Przyjmijcie Ducha Świętego.
Tym, którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone; którym zatrzymacie, są zatrzymane”. (J 20, 22-23)

Niedziela związana z pracą, czy beatyfikacją Jana Pawła II?
Boże Miłosierdzie przebacza i daje nadzieję na lepsze jutro.
Ale przecież pamiętamy dewizę Karola Wojtyły, że „przyszłość zaczyna się dziś, nie jutro (…)”.

Ostatnio wspominał Papieża Polaka ks. Krzysztof Niedałtowski w trzech aspektach:
Człowiek jest drogą Kościoła (encyklika Redemptor hominis)
Dialog (papieska wizyta w synagodze oraz meczecie)
Posługa myślenia (perswazja, a nie manipulacja …)

Im częściej przystępujemy do Spowiedzi św., tym bardziej poznajemy Boga -czyli lepiej modlimy się.
Konfesjonał nie jest miejscem naszego poniżenia czy upokorzenia.
To nie jest moment naszej słabości, ale właśnie naszej dojrzałości.
Odpuszczenie grzechów dokonuje się wyłącznie przy pomocy wyznania swoich grzechów,
uznania ich za zło i podjęcia próby poprawienia się z nich. Czy to jest możliwe?
Oczywiście, że tak – dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! Tylko trzeba nam w to wszystko uwierzyć.

Dlatego zachęcam i namawiam na dobrą rozmowę, czy też sakrament pokuty i pojednania
– on tak naprawdę daje pełne wyzwolenie i ulgę… w znoszeniu naszego cierpienia
– Błogosławiony dał nam tego przykład swoim umieraniem.                                                                                   ks. Stanisław


 

„ Liturgiczny hymn dziękczynny ” (Ps 118)

 

 

„Teraz naprawdę rozumiem, że Bóg jednakowo traktuje wszystkich ludzi. (…)”.
Nie dokonuje jakichkolwiek podziałów.
Oddaje swoje życie i zmartwychwstaje dla naszego zbawienia.
Tak naprawdę odkupuje nas wszystkich z naszych grzechów.
Co do powszechnego zbawienia – w dużej mierze leży to już w naszej gestii.
Możemy zmartwychwstać do życia wiecznego (w niebie) albo do życia pozbawionego Bożej Miłości (w piekle). Wybór należy do nas – mamy przecież wolną wolę i żyjemy w wolności.

Zwracam jednak uwagę na płótna leżące oddzielnie od chusty.
Ta ostatnia przykrywała Jezusową twarz. Należy oddzielić śmierć od Nowego Życia w Chwale.
I właśnie tego życia wiecznego w niebie życzę Wam, Wszystkim Parafianom.
Obyście zawsze byli wdzięczni Panu Bogu za swoje życie, które i tak należy do Niego.
Niech Zmartwychwstały Chrystus będzie dla każdego z nas nadzieją,
że po nocy przychodzi dzień; że po cierpieniu nastaje ulga i spokój;
że wszystko może się odmienić,
jeśli tylko Mu zaufamy i oddamy siebie samych Jego Miłosierdziu.
A tylko to daje prawdziwą wolność.

Bożego błogosławieństwa i wszelkich łask Bożych,
wypływających z Krzyża Chrystusowego
i wynikających z Poranka Wielkanocnego.
SZCZĘŚĆ BOŻE, ALLELUJA !!!
ks. Stanisław

 

 


<!--[if gte mso 9]> <![endif]--><!--[if gte mso 9]> Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE <![endif]--><!--[if gte mso 9]> DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"
LatentStyleCount="267"> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light List" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference" /> UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title" />
<![endif]--><!--[if gte mso 10]>

<![endif]-->„ Męka Mesjasza i jej owoce ” (Ps 22)

Rozpoczyna się WIELKI TYDZIEŃ. Pan Jezus wjeżdża do Jerozolimy na osiołku.
Cóż to może oznaczać? Król Żydowski tylko na osiołku!
Ale On nie chce być tylko królem ziemskim, ale Królem Życia i Śmierci.
Wiwatujący pewnie cieszyli się, że mają swojego Mesjasza.
A może po prostu pokładali w Nim nadzieję, że to właśnie On stanie na czele kolejnej próby powstańczej.

Wielu takich na co dzień widzimy – obiecują i nie dotrzymują słowa.
Słowo stało się towarem, można je kupić albo sprzedać,
ale na pewno nie należy ponosić konsekwencji za wypowiadanie go.
A Słowo Wcielone ponosi pełną odpowiedzialność za swoje słowa.
Nawet do tego stopnia, że za chwilę autor tych słów
– burząc dotychczasowy porządek – zawiśnie na krzyżu, jak pospolity przestępca.

Męka i Śmierć Jezusa Chrystusa przynosi konkretny owoc – Zbawienie.
O tym wszystkim usłyszeliśmy dzisiaj, na początku Wielkiego Tygodnia, o tym ponownie usłyszymy w Wielki Piątek.
Bo to moje „uważam że…”, „a ja sądzę…”, „moim zdaniem…” nieustannie jest wołaniem – UKRZYŻUJ GO, NA KRZYŻ Z NIM !!!
Czy to musiało się stać? Czy naprawdę taki był zamysł Boga?!
A może moje życie będzie właśnie wypływało z Krzyża Świętego!
Owoce są słodkie i smaczne, ale trzeba po nie sięgnąć i zerwać
– zupełnie inaczej, niż to miało miejsce w Raju Nieposłuszeństwa.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„ ufne wołanie pokutnika ” (Ps 130)

„Wielu (…), którzy przybyli (…) i zobaczyli [czego Jezus dokonał], uwierzyło w Niego. (J 11, 45).
Nasuwa się skojarzenie sytuacji z Grobu Pańskiego w poranek wielkanocny – ujrzał i uwierzył…

Pan Jezus najpierw modli się z podniesioną głową ku Niebu.
Następnie z wielką mocą i przekonaniem rozkazuje - WSTAŃ !!!
Nie ma mocnych, którzy mogliby pokrzyżować plany Boże.
Jeśli naprawdę dbamy o naszą modlitwę – rozmowę z Bogiem,
to wszystko otrzymamy, o co prosimy.

Wolne żarty – zabobon, magia kolejnych świąt?
Nie – rzeczywistość związana z postawą świadomości swoich własnych win, ale i pewności Bożego miłosierdzia.
Ufne wołanie pokutującego zaczyna się od mojego osobistego wyznania grzechów – przyznania się do popełnienia ich.
Ale zarazem miłosierdzie, którego Bóg udziela grzesznikowi, uczy mnie właściwej postawy, tj. bojaźni.
Każdy przejęty otrzymaną łaską, będzie starał się unikać grzechów w przyszłości.
Tymczasem z tęsknotą oczekuję przebaczenia, które wyzwoli mnie z przerażającej nocy (ciemności) grzechu.

Spójrzmy jeszcze na koniec na okres rekolekcji wielkopostnych.
Jaki był mój udział w nich? Co już udało mi się dokonać?
Jest jeszcze czas, aby uwierzyć w sens cierpienia związanego z moim życiem
i sytuacjami, które mają mnie nauczyć pokory i zaufania Bogu Żywemu. Tylko Jemu !
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„ Dobry pasterz ” (Ps 23)

„Ludzie poprzestają na wyglądzie, a Pan patrzy na serce (…)” 1 Sm 16, 7b.
Jak to jest ze mną? Tak często oceniam, po tym co widzę i słyszę.
Nie zastanawiam się wcale, co kierowało danym człowiekiem, że postąpił tak, a nie inaczej.
Nie możemy jednak wejść do środka istnienia, bo taką możliwość ma tylko Pan.
On jest dobrym pasterzem, dlatego prowadzi i uczy, jak żyć sensownie i ładnie.

Dzisiaj ponownie widzimy znak wody – trzeba podejść i obmyć się w niej, aby móc przejrzeć duchowo, nie tylko fizycznie. Tydzień temu kobieta spragniona przyszła do studni z wodą, ale spotkanie z Jezusem zaspokoiło jej pragnienie.
Teraz obmycie się tą samą wodą żywą w sakramencie pokuty i pojednania daje nam możliwość stanięcia
w prawdzie i wolności – to nas odnawia i leczy na ciele i duszy.

Rozpoczynamy czas świętych rekolekcji wielkopostnych. Może warto ponownie przyjrzeć się sobie, nie innym
– na ile ja wymagam przejrzenia na oczy, przejrzenia duchowego.
Dokonuje się to zawsze, kiedy korzystamy z sakramentów świętych.
A jeśli nie możemy ich przyjmować, to przynajmniej duchowo (pragnienie przyjmowania ich i świadomość)
pragnijmy odmienić nasze postępowanie i całe życie.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„ Wezwanie do uległości Bogu ” (Ps 95)

Jakże często dokonujemy osądów i ocen drugiego człowieka.
Nie spodobał się nam jego wygląd, coś może o nim wiemy, ale już wydajemy kategoryczny osąd o bliźnim.
Bóg jednak postępuje zupełnie inaczej. Nie wraca do naszej niechlubnej przeszłości, ale daje nam szansę na przyszłość. Różnica jednak polega na tym, że według Bożej nauki, „przyszłość zaczyna się nie jutro, ale dzisiaj…”

To właśnie dziś należałoby podejść do studni po Żywą Wodę. Zauważmy, że Samarytanka podchodzi do okrągłej studni. Przy niej odpoczywa zapowiadany Mesjasz Jezus Chrystus. Jest On Bogiem, a więc jest Doskonały.
Podejście do Doskonałości powoduje, że już nie musimy po ludzku dbać o nasze pragnienia, bo zostają one zaspokojone. Samarytanka podchodzi z wielką pokorą i uległością
– odchodzi od studni zostawiając puste naczynie, bo ona sama jest już nasycona Wodą Żywą.
Teraz daje świadectwo innym, którzy też chcą ugasić swoje pragnienie.

Miłością można się tylko dzielić – nie można jej zostawić egoistycznie dla siebie.
Wolność i prawda, która jest nam dana zaspokaja nasze pragnienia i powoduje,
że idziemy teraz z nadzieją na lepsze jutro naszego życia. SPRÓBUJ !!!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„ Potęga i dobroć Pana ” (Ps 33)

Przemienienie Jezusa jest zachętą dla każdego z nas, abyśmy i my mogli przemienić się.
Post, modlitwa i jałmużna – to niezawodne sposoby na swoiste przemienienie. Po co ono jest nam potrzebne?

Nawrócenie i pokuta są charakterystycznymi aspektami okresu wielkopostnego.
W nawróceniu o nic innego nie chodzi, jak tylko o ponowne wejście na swój tor.
Spojrzenie na swoje powołanie i sposób jego wypełniania.
O pozostawienie dotychczasowego sposobu życia – grzesznego. Zaraz po nim, przychodzi moment na pokutę.
Musimy jednak ponieść odpowiednią karę za swoje występki. Ale kara ta ma charakter resocjalizacyjny –
ona ma mi tak naprawdę uzmysłowić potrzebę wyciągania wniosków i przebudowania dotychczasowego sposobu na życie …

Natomiast nasze wszelkie zabiegi zmiany swojego dotychczasowego sposobu na szczęście,
powinny być podporządkowane Eucharystii. To w niej znajdujemy prawdziwą Miłość Przebaczającą.
Jak wygląda moje uczestnictwo w Niedzielnej Mszy Św.;
kiedy ostatnim razem przystąpiłem do konfesjonału? Na takie pytania muszę sam odpowiadać…
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

„ Błaganie pokutnika ” (Ps 51)

Kuszenie Jezusa dokonało się na pustyni.
Było ono z góry przeznaczone na niepowodzenie.
Ale jednak Pan Jezus chciał nam wszystkim pokazać, że podobnie jak my, i On podlega pokusom.
Jest Bogiem, ale i Człowiekiem! A my, kim jesteśmy?

Jesteśmy ludźmi, ale powołanymi do świętości. Bardzo często w myśl wolności podejmujemy jednak błędne decyzje. Skutkuje to w konsekwencji grzechem. Jego nie da się wymazać – ukryć.
Tak często mówimy, że grzech jest moja osobistą sprawą.
Ale tak nie jest – ja go popełniam, ale skutki dotykają każdego z nas.

Mamy jednak kolejny Wielki Post, dzięki któremu powinniśmy lepiej spojrzeć na siebie.
I to ode mnie samego zależy, jak ten post przeżyje w tym roku.
Stąd ta wielka potrzeba błagania skierowanego ku Bogu. Bo tylko On sam jest w stanie pomóc mi.

Tematem przewodnim tego tygodnia jest KUSZENIE. Bardzo często negatywnie odczytujemy doświadczenia życiowe. Wydaje się nam, że wszystko stracone. A to jest przecież właśnie moja życiowa pustynia.
Mogę z niej wyjść, jeśli będę kierował się wskazaniami Jezusa Chrystusa – w Nim pokładał nadzieję.
A więc może warto spróbować kolejny raz – skorzystać ze Spowiedzi św.?
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

9 NIEDZIELA ZWYKŁA

           

 


 

8 NIEDZIELA ZWYKŁA

„ w Bogu jedyna nadzieja ” (Ps 62)

Nadmierna troska o dobra materialne, których gromadzenie może stać się celem samym w sobie,
najwyższą wartością i obsesją zamykającą człowieka na Boga i wartości duchowe. (…)

Bogactwo i przepych bardzo często stają się naszym bożkiem. W nim pokładamy swoje nadzieje na lepsze życie.
Zresztą, kto z nas nie chciałby żyć w dostatku, nie martwiąc się o swoją przyszłość?!
Natomiast Pan Jezus w dzisiejszej ewangelii zapewnia nas, abyśmy nie martwili się o swoje życie,
ale najpierw mamy szukać Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a WSZYSTKO INNE BĘDZIE NAM DODANE.

Trochę naiwne to myślenie, zachęcające mnie do lenistwa, skoro i tak otrzymam to, czego potrzebuję?
Ale tu nie chodzi o czekanie, aż spadnie mi manna z nieba, tylko życie w taki sposób,
aby dobra doczesne nie przesłaniały mi dobra wiecznego!
Abym chciał jeszcze bardziej zaufać – pokładać nadzieję – Bogu i w Bogu.
To nic nie kosztuje, a daję wolność i lekkość w moim życiu.
Nie naiwność i beztroska, ale odpowiedzialne życie w Duchu Świętym.
Jednym z Jego darów jest bojaźń Boża.

Nie lękaj się zawierzyć swojego życia Panu Jezusowi, tylko miej świadomość, że to On jest Panem mojego życia.
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

7 NIEDZIELA ZWYKŁA

„ ojcowska dobroć Boga ” (Ps 103)

„Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19, 2b)

Wezwanie do świętości może niejednego z nas śmieszyć. Jaka świętość i po co?
Wystarczy zobaczyć i posłuchać wielu z nas, jak rozmawiamy i o czym?
Jak często zanieczyszczamy swoje wnętrze, swoją duszę zabijamy obmową i nieustannym narzekaniem.
A przecież dzisiaj mamy przypomnienie, „że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży w was mieszka” (1 Kor 3, 16).

Naprawdę tak nie wiele trzeba, aby moje życie stawało się święte i lepsze.
Możemy porozmawiać i nawet pospierać się, ale chodzi o formę i umiar.
Nasze rozmowy mają budować, a nie niszczyć. Albo problem pornografii obecnej wszędzie, szczególnie w mediach. Oglądamy to i zarażamy się bakterią nieczystości. To oczywiście wpływa na moje życie i mój obraz świata.

Ewangelista Mateusz podpowiada, że Miłość i Modlitwa jest lekarstwem na wszelkie zło w relacjach z drugim człowiekiem.
Nie zemsta albo nienawiść, która nieustannie zaraża moją duszę, moje myśli, słowa i postępowanie.
Nie jest to łatwe; to znaczy jest bardzo wartościowe, dlatego wymaga pewnego trudu i wysiłku.
Ale warto je podjąć, bo co możemy innego zrobić?
Możemy się pozabijać złym słowem, a przecież jesteśmy chrześcijanami
– to każdego z nas zobowiązuje do lepszego życia – Bożego, a nie ludzkiego myślenia i postępowania.
Spróbuj zacząć od siebie...                                                                                                                                    ks. Stanisław


 

6 NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Doskonałość Bożego Prawa ” (Ps 119)

„Jeśli chcesz, będziesz zachowywał przykazania, (…) co wybierze, to będzie mu dane.
(…) Nikomu nie nakazał być bezbożnym… (Syr 15, 15a.17b.20a)
Wielokrotnie powtarzałem i powtarzać będę – nic na siłę. Nie rzuca się pereł przed świnie…
Pan Jezus powtarzał: „jeśli chcesz…” to możesz zmienić swoje życie. Nigdy nie jest na to za późno.
Ani nigdy nie wypomina mojej przeszłości, ale mówi „idź i nie grzesz więcej…”

Jak to jest ze mną – kogo słucham i komu wierzę?!
To jest bardzo ważne stwierdzenie – kto jest moim Panem.
Uważam, że żyjemy w czasach niełatwych, ale kiedy one były łatwe?
Poza tym nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo.
Tak szybko zniechęcamy się, usprawiedliwiamy się i mówimy
– to oni mnie gorszą, ja tak nie chcę żyć, ale nie wiele z tego gadania, tej paplaniny wynika.
To pokaż, jak należy żyć przykazaniami. „Każdy, kto się gniewa na swego brata, będzie osądzony” (Mt 5, 22a)
Spróbuję zacząć od siebie i być konsekwentny w życiu małżeńskim, kapłańskim czy zakonnym.
Dobre przygotowanie do realizacji swojego powołania wzmocni związek, ale i uchroni przed niepokojami.
One będą, ale dzięki modlitwie i rodzącemu się zaufaniu wszystko można przezwyciężyć – tylko trzeba chcieć…
Spróbuj, to działa !!!                                                                                                                                              ks. Stanisław


 

5 NIEDZIELA ZWYKŁA

„ Szczęście bogobojnych ” (Ps 112)

„aby wasza wiara opierała się nie na mądrości ludzkiej, ale na mocy Bożej” (1 Kor 2, 5).
Jak trudno być niezależnym od tego, co nam się podaje w mediach.
Ale dzisiejsza Liturgia Słowa przypomina nam i zachęca nas wszystkich,
abyśmy jednak nie uzależniali swojej wiary od mądrości ludzkiej.
Ta bardziej opiera się na tym, co widzi – na zewnątrz.
Przecież najgorszy bubel, ale ładnie zareklamowany może być produktem niezbędnym do naszego życia.
Reklama może uczynić swoiste cuda. Naprawdę?!

Moc Boża jednak patrzy głębiej – do wnętrza serca każdego człowieka.
Bo to z niego wypływają wszelkie uczynki.
A więc może jednak warto zastanowić się, kogo bardziej powinienem posłuchać – profanum, czy sacrum?
Życie cały czas pokazuje i daje nam dowody błędnego postępowania, w którym nie ma miejsca dla Boga.
Brakuje bardzo często pokory, zaufania, czy po prostu wiary… A może należałoby zdobywać ją i zabiegać o nią!
Co w takim razie należałoby zrobić, aby nasze postępowanie było dobre, przynosiło dobre owoce?
Zajrzyj do Pisma Św. i spróbuj odczytać i zrozumieć sens nauki Jezusowej.
Bo przecież udzielane przez Niego błogosławieństwo daje nam SZCZĘŚCIE, tak bardzo oczekiwane i upragnione. Powodzenia !!!
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

4 NIEDZIELA ZWYKŁA

„ uwielbienie Stwórcy i Zbawcy ” (Ps 146)

W kim pokładam nadzieję?
Jeśli w człowieku, to prędzej czy później przekonam się, że nie był to najlepszy wybór!
Tak często zawodzimy, bo myślimy nie kategoriami ewangelicznymi, tylko ekonomicznymi
– czy to mi się opłaca i co ja z tego będę miał…

A dzisiejsza liturgia podpowiada, aby ponownie „przeto przypatrzcie się, bracia powołaniu waszemu!” (1 Kor 1, 26a).
Znów zachęta do przeprowadzenia swoistego remanentu – jak wygląda moje życie.
(Co ostatnio zmieniło się w Twoim życiu w kontekście wiary i przeżywania jej. Czy ona pogłębia się, wzmacnia…)

Wspominaliśmy ostatnio Jana Pawła II w związku z ogłoszeniem 1 maja błogosławionym.
Kolejny święty i kolejny Polak – ma to jakieś większe znaczenie dla mnie?
A jego błogosławieństwo tym wszystkim, z którymi spotykał się.

Dzisiaj św. Mateusz przypomina nam wszystkim sens Chrystusowych Błogosławieństw – przekazywania Bożego Szczęścia. Zastanówmy się, dlaczego tak często wychodzę z kościoła,
zanim ksiądz udzieli Bożego Błogosławieństwa na koniec Eucharystii?
Przecież tak naprawdę jest to początek mojego dawania świadectwa na zewnątrz, wychodząc z kościoła i idąc do ludzi.
A przecież mamy dawać świadectwo swoim życiem, że Chrystus jest u boku cierpiących…
Błogosławieństwo naszych mieszkań i nas samych, błogosławieństwo świec, chleba i wody
– to wszystko jest dla nas, dla naszego SZCZĘŚCIA – przyjmuj je…
                                                                                                                                                                                ks. Stanisław


 

3 NIEDZIELA ZWYKŁA

„ W s p ó l n o t a  z  B o g i e m ” ( P s 2 7 )

„W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa wzywam was, bracia,
byście byli zgodni we wszystkim, by nie było wśród was podziałów,
lecz jedność w myśleniu i poznaniu.” (1 Kor 1, 10)

Zastanawiam się w tym tygodniu modlitw o jedność chrześcijan
i w perspektywie beatyfikacji Jana Pawła II o mojej łączności z Bogiem …
Wiem, że wiele rzeczy nie zależy ode mnie samego. Ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jednak mogę bardzo dużo.
Po ludzku, faktycznie mam ograniczenia, ale przecież jest we mnie pierwiastek boskości
– zostałem stworzony na wzór i podobieństwo Boga. On ukazuje się i w pełni urzeczywistnia w Jezusie Chrystusie.
Czy jednak zawsze jestem z Nim we wspólnocie?

Kocham swoją Ojczyznę i tak bardzo chciałbym, aby w Polsce było normalnie – ale co to oznacza?
Jestem przecież osobą wierzącą, ale równocześnie obywatelem tego kraju – Rzeczpospolitej.
Jeśli jeszcze bardziej zaufam Jezusowi – mojemu Panu to będzie mi łatwiej zadbać o swoje powołanie.
To będę wypełniał to, do czego zostałem powołany i ustanowiony. Ale czy zawsze jestem wierny swojemu wybraństwu?
Nie pozostaje nic innego, jak tylko zacząć od siebie. Cały czas jest okazja
– nigdy nie jest za późno na zmianę swojego postępowania.
O tym mówił i pokazywał swoim życiem, przykładem papież Polak. Przecież ja jestem Polakiem;
może jednak spróbuję inaczej, nie po swojemu, bo tak uważam,
ale po Bożemu, bo On wie lepiej – wejdźmy w relację wspólnoty z Ojczyzną, Kościołem …

„… Nawróćcie się, bo nadchodzi już królestwo niebieskie”. (Mt 4, 17b)


 

2 NIEDZIELA ZWYKŁA

„ N a d z i e j a w B o g u ” ( P s 4 0 )

Czym jest wiara? Zastanawiam się, podobne pytanie stawiam swoim parafianom,
ale nie tylko… czym ona jest w moim życiu i w czym ona się przejawia?

Bardzo często próbujemy usprawiedliwiać swoje lenistwo.
Zrzucamy winę na zimny kościół, na słabe kazanie księdza, na to, że w parafii jest smutno i ponuro.
A może parafianie mają rację? Zapomniałem jeszcze dopowiedzieć, że Kościół za bardzo wtrąca się do polityki i w ogóle !!

Sądzę, że należy wykonywać swoje powołanie w oparciu o jasne zasady, które nie zawsze nam odpowiadają.
Przecież jesteśmy tak bardzo zapracowani i zabiegani, że naprawdę nie mamy już na nic czasu ani chęci.
Ale zawsze mamy jeszcze odrobinę siły, aby ponarzekać i skrytykować innych.
A może czas najwyższy zacząć pokładać nadzieję w Blogu?! Co to oznacza w moim życiu duchowym?
Co ja mógłbym ofiarować drugiemu? W jaki sposób mógłbym zwrócić uwagę (często bardzo słuszną) księdzu,
aby może też zaufał Jezusowi i lepiej przygotował się do swojej posługi – bądźmy odważni i razem wspólnie budujmy.

W tym wszystkim potrzeba przede wszystkim wielkiej pokory i cichości.
Oby chodzenie do świątyni nie stało się tylko tradycją uwarunkowaną od ładnego i ciepłego kościoła,
od ładnie mówiących kazania księży i od nas … którzy wciąż nie słyszymy Jego, tylko siebie.
Zachęcam do polemiki na blog’u na stronie www.stanfyda.orangespace.pl z góry Bóg zapłać !!!


 

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO

„ P o t ę g a B o g a ” ( P s 2 9 )

Wydaje się być niepotrzebny chrzest Jezusa, skoro On sam jest bez grzechu pierworodnego.
A jednak Chrystus chciał mi pokazać, że jest Bogiem – Człowiekiem.
Potrzebuje może jeszcze większego argumentu, abym Mu uwierzył?

Potęga Boga jest potężna … a ja Mu wciąż nie potrafię zaufać. Próbuję po swojemu, a wciąż nie wychodzi.
W kontekście kolędy tegorocznej, zastanawiam się, co należałoby jeszcze zrobić,
aby otwierały się liczniej drzwi naszych parafian?! Przecież oni w większości przypadków zostali ochrzczeni
– oczywiście byli niemowlakami przyniesionymi przez Rodziców do świątyni.

Czasami zachowuję się, jak niemowlak – próbuję być bardzo samodzielny i wystarczający sobie samemu.
A najwyraźniej brakuje mi wciąż dojrzałości.
Zachowuję się jak dziecko, któremu na pozór wszystko wolno, ale zapominam, że za chwilę mogę oberwać klapsa (sic!).

Pan Jezus musiał przyjąć Chrzest Janowy, aby zanurzyć się w naszych grzechach.
Robi to świadomie, aby za chwilę na krzyżu uśmiercić wszystkie moje i Twoje słabości, grzechy i przewinienia.
On nas po prostu kocha. I dopóki nie otworzymy swoich serc na Jego miłość,
to nigdy nie będziemy potrafili otworzyć drzwi swoich sumień
na kapłańskie błogosławieństwo na kolejny rok mojego (albo Jego) życia.
„OTWÓRZCIE DRZWI ODKUPICIELOWI” (…) – i przyjmijcie Go do swoich domów i swojego życia !!!
                                                                                                                                                                                               x.sf


 

2 NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM

„Hymn dziękczynny ocalonego ludu ” (Ps 147)

„ N a p o c z ą t k u b y ł o S ł o w o , a S ł o w o b y ł o u B o g a , i B o g i e m b y ł o S ł o w o ”

Jak zrozumieć te zawiłe słowa?
Pewnie każdy z nas może postawić sobie takie pytanie, związane z dzisiejszą ewangelią. Gdybyśmy ten fragment przeczytali w oryginale, to pewnie było to nieco bardziej zrozumiałe. Ale mamy taką polską łamigłówkę!!

Na początku stworzenia świata był obecny Boży Syn, jako Słowo.
Przecież Trójca Święta to Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty.
A więc Słowo Boże było obecne od samego początku
– Ono było zapowiedziane w Starym Testamencie, że przyjdzie Zbawiciel Mesjasz.
Jezus Chrystus jest Bogiem – nie Ojcem, tylko Synem – Słowem Wcielonym.
On był zawsze u Boga, bo stanowi Jedność.

To tak, jak z tą wodą w trzech stanach:
w stałym jest lodem, w ciekłym jest cieczą a w lotnym jest parą
– ale to wciąż jest ta sama woda. Nowy Testament …
Skoro w takim razie Bogiem jest Słowo, o którym możemy dowiedzieć się z Pisma Świętego oraz Tradycji, to może warto byłoby jednak budować swoje życie właśnie w oparciu o Nie – Słowo Wcielone. Nauczycielski Urząd Kościoła podaje nam wyjaśnienia i naszą interpretację Pisma świętego prowadzi w kierunku dziękczynienia.
Ono najbardziej wyraża się w Eucharystii,
która dla każdego z nas powinna być ocaleniem
i wyzwoleniem z naszego grzechu. AMEN
                                                                                                                                                       x.sf


 

NIEDZIELA ŚWIĘTEJ RODZINY JEZUSA, MARYI I JÓZEFA

„Szczęście rodzinne bogobojnych ” (Ps 128)

Lectio, meditatio, oratio, contemplatio et actio – czytać, rozważać , modlić się, kontemplować i działać

Święta Rodzina – Jezus, Maryja i Józef. To przecież nasza Rodzina – moja i Twoja.
Ja oczywiście patrzę na swoją Mamę i swojego Tatę i myślę sobie, że są oni naprawdę święci.
W tym roku rozpoczęli 49 rok swojego małżeńskiego stażu sakramentalnego.
Pokazują nam, swoim dorosłym dzieciom i wnukom, że warto zaufać Panu.

Jak to ma się do Pisma Świętego? Bardzo proste pytanie i jeszcze prostsza odpowiedź
– trzeba DZIAŁAĆ przy współpracy Ducha Świętego. Należy odczytywać znaki, które są nam wszystkim dawane na co dzień.
Ale również należałoby rozważać, co w tych znakach chciałby mi sam Bóg przekazać, jaką wiadomość.
Dodajmy do tego zwyczajną modlitwę, której nas nauczyli Rodzice, a otwieranie się na Jezusa będzie bardzo proste.
To właśnie zrobiła Matka Boża i była Mu bardzo wdzięczna …

A jak jest ze mną i moim życiem? Narodził się po raz kolejny w moim życiu Bóg Człowiek.
Nie bój się, lecz śmiało krocz do przodu.
Wypełniaj swoje powołanie, którym obdarzył Cię Bóg – powołał i wybrał do konkretnego działania.
Maryja została wybrana do wydania na świat Zbawiciela, Józef został wybrany do opieki nad Nim i Jego Matką.
Wreszcie sam Jezus Chrystus został posłany przez Ojca do konkretnego działania !!!
Ja też zostałem poczęty i urodzony, aby działać ! Wypełniajmy swoje zadania w oparciu o Słowo Wcielone. AMEN x.sf


 

to Święta gromadzą ludzi przy stole
znanych i mniej znanych

To Święta gromadzą ludzi przy stole znanych i mniej znanych.
To opłatek jednoczy Boży, pojednanie na Nowy Rok.
Wszystkim szczęścia gwiazdka życzy, na choince bombki śmieją się.
Melodia wszystkiego co najlepsze, kolęda śpiewa nam, otuchy ciepła na lepsze dni wciska nam.
Wszyscy życzenia składają wokoło i my pragniemy złożyć też.
By Bóg szedł z Wami jedną drogą a światło Pana oświetlało każdy ciemny kąt.
By serce nie płakało gdy w życiu chwile złe, by pamiętać, że są wokół Ciebie przyjaciele, którzy ochronią Cię.
Podzielimy się opłatkiem, który przesyłamy przez te życzenia, błogosławiąc dalsze dni.
Aby przyjęło nas Twoje serce, a opłatek skrócił drogę która dzieli nas.
Żebyśmy mogli wspólnie się cieszyć ze świątecznych chwil!

ksiądz proboszcz Krzysztof Rybka
ksiądz prałat Łukasz Idem
ksiądz kapelan Janusz Pijanowski
ksiądz wikariusz Stanisław Fyda
ksiądz wikariusz Marek Majewski


 

IV NIEDZIELA ADWENTU

„Pan uroczyście wkracza do świątyni ” (Ps 24)

Lectio, meditatio, oratio et contemplatio – czytać, rozważać , modlić się i kontemplować.

Nie bój się wziąć z Ducha Świętego… tak często obawiam się o moją przyszłość.
Albo zakładam z góry, że na pewno się nie uda jakieś przedsięwzięcie.
Ale wystarczy tylko zaufać Jemu, tak, jak zaufała nie rozumiejąc Maryja Panna.
Po prostu zawierzyła, a zrozumiała pod Krzyżem.
Ja również w chwilach próby zaczynam rozumieć to, co wcześniej było dla mnie nielogiczne, niejasne …

Za chwilę zasiądziemy do stołu wigilijnego.
Warto pamiętać o słowach, które przeczytamy powoli i z wielkim namaszczeniem.
Bo chodzi właśnie o rozważanie tych słów, aby nimi modlić się nie tylko podczas świąt,
ale przede wszystkim kontemplować je swoim życiem.
Dopuszczać, aby Pan mógł wkroczyć do mojej świątyni mojego serca, mojej duszy i mojego umysłu.
Wtedy będę mógł powiedzieć, że to nie koniec, ale dopiero początek drogi do zapowiedzianego i obiecanego celu.

Powodzenia w wielkiej miłości do człowieka – każdego !!! x.sf
 


III NIEDZIELA ADWENTU

„Szczęśliwy, kto ufa Bogu ” (Ps 146)

Lectio, meditatio et oratio – czytać, rozważać i modlić się.
GAUDETE – w Kościele katolickim inna nazwa III niedzieli adwentu.
W tym dniu kapłan może włożyć szaty liturgiczne koloru różowego,
mające oznaczać radość z przyjścia Chrystusa i daru odkupienia.
III Niedziela jest więc "Niedzielą radości".

Określenie niedzieli pochodzi z jej introitu:
– "Weselcie się zawsze w Panu; po raz wtóry mówię, weselcie się.
Skromne ułożenie wasze niech będzie znane wszystkim ludziom;
Pan bowiem jest blisko. Nazbyt się o nic nie troszczcie,
lecz w ciągłej modlitwie potrzeby swe przedstawiajcie Bogu.
Łaskę okazałeś Panie, ziemi twojej; przywróciłeś z niewoli potomków Jakuba."

Pomimo czasu apokaliptycznego, nic nie stoi na przeszkodzie, aby jednak z radością oczekiwać Pana.
Tak często narzekamy i krytykujemy, ale może czas najwyższy spojrzeć na swoje życie pozytywnie
– problemy zawsze będą i dobrze, że one są.
Ale warto byłoby jednak skupić się na dobrej stronie naszego życia
– to zupełnie inaczej pozwala mi spojrzeć na moje słabości, z których powinienem się poprawić.
To nadaje sens mojemu powołaniu. Otwórz księgę Pisma Świętego …
                                                                                                                                                                             ks. Stanisław


 

II NIEDZIELA ADWENTU

„Królestwo Mesjasza ” (Ps 72)

Lectio et meditatio – czytać i rozważać. Zachęca nas do tego św. Jan Chrzciciel.
To on dziwnie wyglądający, dziwne rzeczy głoszący,
był i jest nadal człowiekiem wołającym na pustyni – NAWRÓĆCIE SIĘ !!!
Chodzi o owoce naszego nawrócenia – można …

Wolno i uważnie czytać tekst Pisma świętego. A dzisiaj zróbmy kolejny krok
i zastanówmy się nad treścią każdego zdania i porównajmy ze sobą podobne teksty.
Mamy przygotować drogę Panu i dla Niego prostować ścieżki
– nie dla siebie, tylko dla Jezusa Chrystusa, którego oczekujemy.
I nie w nadchodzących świętach, które już zaczęły się w sklepach i reklamach,
tylko w czasie paruzji – ostatecznego nadejścia Chrystusa.

Co to za bełkot?
Ostatnio znów stają się niemodne i niewygodne słowa proroka Izajasza
– to nie wpisuje się w jakość, a może poprawność naszego życia
(utylitaryzm czy personalizm?).
Znów można zbesztać publicznie kapłana za słowa, które stają się wyrzutem sumienia
– i znów można udawać, że zrobiło się na tyle dużo, że można spać spokojnie.
A może jestem bardzo zapracowany?!

Postaw sobie kolejne pytania i konkretnie na nie odpowiedz:
- kiedy i ile razy w minionym tygodniu otworzyłem Pismo św.?
- kiedy tak naprawdę zastanawiałem się nad swoim życiem w kontekście nauki Kościoła
  i co zrobiłem dla Niego …? Spróbuj !!!
                                                                                                                                       ks. Stanisław


 

I NIEDZIELA ADWENTU

„Powitanie Jeruzalem ” (Ps 122)

Pismo święte jest nam dane po to, aby poprzez lekturę,
refleksję nad tekstem oraz próbę dostosowania swojego
życia do usłyszanego Słowa – podjąć gotowość na przyjście Pana.

Po raz kolejny przeżywamy rozpoczęty już okres Adwentu – znów mamy plany i zamierzenia.
I dobrze, to jest nam wszystkim bardzo potrzebne.
Ale bardziej jest potrzebna głęboka refleksja nad swoim dotychczasowym życiem.
Co już udało mi się dokonać – nie mnie samemu, ale we współpracy z Łaską Bożą.
Nie martw się, że może znów nie wyjdzie, spróbuj i zaufaj Bogu.
Ale daj też coś od siebie – sięgnij po Pismo święte i czytaj.

Warto zainwestować w najnowsze przekłady.
Zawsze będziemy na bieżąco z najnowszymi tłumaczeniami
i będzie nam łatwiej poznać i zrozumieć Słowo Boże.
Nie jest to łatwe zadanie, ale bardzo wdzięczne.
To przecież swoisty testament do wypełnienia przez nas,
odkupionych podczas Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Ale to też ode mnie zależy, na ile będę chciał pochylić się nad słowem Biblii?
Na ile mogę natrudzić się wędrując w procesji roratniej
w naszych kościołach, z lampionem w ręku.

A więc do roboty adwentowej – weź do ręki Pismo święte i czytaj
– MÓDL SIĘ słowami autora natchnionego – codziennie.
A niemożliwe, stanie się realne; to proste i skuteczne oczekiwanie.
                                                                                                                                       ks. Stanisław


 

XXXIV NIEDZIELA CHRYSTUSA KRÓLA  „w obliczu Miasta Świętego ” (Ps 122)

 

Tak sobie myślę, a to mi się czasami zdarza,
że jednak prościej jest żyć, kiedy za swojego Pana ma się Jezusa Chrystusa !!!
Zostałem wychowany (i tak dzieje się po dziś dzień) w wierze katolickiej.
Moi Rodzice zawsze byli, są i będą dla mnie przykładem zawierzenia.
W naszym domu bywało różnie, ale pamiętam, że zawsze był czas
dla mnie albo dla mojej siostry. Jednocześnie czuliśmy, że Bóg naprawdę nami opiekuje się.

Błogosławieństwo Boże i opieka Maryi Panny – to jest chyba najcenniejsze w moim życiu.
Nigdy nie byłem ministrantem, ale zostałem księdzem
– wierzę, że odpowiedziałem Panu Bogu w sposób właściwy.
Jestem zadowolonym człowiekiem, jestem wdzięczny mojej Rodzinie,
ale przede wszystkim Jezusowi Chrystusowi.

Nie zawsze miałem łatwe życie, ale to właśnie On – Zbawiciel uczy mnie,
jak się STAWAĆ człowiekiem, jakim BYĆ chrześcijaninem, aby wreszcie DZIAŁAĆ kapłańsko …
Jeśli zawsze będę stawiał na Boga – to moje kapłaństwo będzie Chrystusowym,
a nie tylko moim. Zaufałem Jemu i nie jest łatwo, ale jest sensowniej.
Chciałbym cały czas Kochać Bliźniego – czyli dokonywać decyzji troski o Drugiego Człowieka.
Jak to zrobić – ja próbuję w łączności z Panem !!
A jak Tobie się to udaje?
                                                                                                                                       ks. Stanisław


 

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA  „Chwała Bogu, Zbawcy świata” (Ps 98)

Czy naprawdę należy bać się końca świata? I jak on będzie wyglądał?
Tak wielu z nas emocjonuje się spektakularnymi wydarzeniami,
próbujemy odgadywać rzekomą datę apokalipsy, ale czy tak naprawdę wierzymy w to? Skoro na co dzień lekceważymy wskazania Jezusowe, to po co chcemy wiedzieć,
jak będzie przy końcu świata? Co to zmieni w moim życiu?

Ten, kto próbuje postępować zgodnie z wymaganiami ewangelicznymi,
nie ma łatwego życia. Bardzo często jest ośmieszany, odrzucany,
bo podobno jest zacofany i średniowieczny. Ale na pewno jest bardziej szczęśliwy, ponosząc te wszystkie doświadczenia i właśnie doznaje ukojenia na modlitwie
– to jest błogosławieństwo na co dzień.
Poza tym świadomość, że na pewno zakończymy naszą ziemską pielgrzymkę,
aby rozpocząć życie wieczne …, ale gdzie? W jakiej rzeczywistości?
Czy tej, na którą sobie sami zapracowaliśmy (dzięki oczywiście łasce Bożej)
pokonując różne trudności życiowe, czy też może w rzeczywistości,
która jest konsekwencją mojego lekceważącego podejścia do życia
– bez zasad i odpowiedzialności.

Wybór należy do każdego z nas – szczęście wieczne, albo niekończący się brak miłości.
Na tym polega wolny wybór.
                                                                                                                               ks. Stanisław


 

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

        „Błaganie o wyzwolenie od wrogów” (Ps 17)

To wołanie jest tym bardziej aktualne dzisiaj – kiedy widzimy,
jak jednak trudno jest nam wyzwolić się z naszych uzależnień.
Nie chodzi tylko o nasze nałogi i moje osobiste grzechy,
ale chodzi o całościową postawę człowieka współcześnie żyjącego.
123 lata nie mieliśmy swojej państwowości – dlaczego?
Podobno nie należy stawiać w taki sposób pytań, dlaczego.
Należałoby raczej zastanowić się, po co to wszystko i czego to doświadczenie mnie nauczyło?

Ta dzisiejsza Ewangelia, mówiąca o zupełnie innej rzeczywistości,
która nas czeka po naszej śmierci! Jak tam będzie?
Znów stawiane pytania, ale po co,
skoro tutaj na ziemi wciąż próbujemy udowadniać wszystkim wokół,
że być wierzącym, to wstyd i niemodne. Nasza wiara kończy się wtedy,
kiedy stajemy przed konkretnymi problemami, np. moralnymi, etycznymi.
I wtedy okazuje się, że mamy inną koncepcję życia – daleką od tej ewangelicznej, czyli Bożej.
Wtedy rozpoczynają się rozmowy i debaty na temat niesprawiedliwości ze strony Kościoła,
bo zabrania, nakazuje i poucza. A zapominamy, że właśnie to tylko Jezus Chrystus
daje nam tak naprawdę WOLNOŚĆ – ale ona kosztuje i jest wymagająca.
To tak jak z miłością, którą trzeba nieustannie zdobywać, ale i cieszyć się nią.
Czy ja jestem miłujący i potrafię żyć w wolności?
                                                                                                                              ks. Stanisław Fyda


 

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA

„Wielkość i dobroć Boga” (Ps 145)

Dlaczego Zacheusz trudził się i wszedł na drzewo?
Czy tylko dlatego, że był niskiego wzrostu, a chciał zobaczyć Jezusa? Po co?
Przecież miał się całkiem dobrze! Jako przełożonemu celników niczego mu pewnie nie brakowało.
A jednak może nie miał tego najważniejszego?
Patrząc i słuchając obecnych głów i głosów, można odnieść wrażenie,
że jeśli mamy pieniądze i władzę, to mamy wszystko. I faktycznie – możemy wszystko kupić i posiadać
.

„Utylitaryzm – za podstawę swoich sądów przyjmuje doznawanie przyjemności i unikanie przykrości. Utylitaryści twierdzą, że najważniejsza dla człowieka jest jego jakość życia.
Na świecie dużo jest cierpienia i nieszczęścia.
Prostym odruchem każdego, kto się nad tym zastanawia,
jest pragnienie usunięcia wszelkiego cierpienia i wszystkich chorób,
ale doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie można tego uczynić za wszelką cenę.
Granicę naszych działań wyznacza druga osoba.”[1]
 

Zacheusz chyba zrozumiał, że nie tędy droga
– nawrócił się i zaczął zmieniać swoje życie oraz wynagradzać tym, których oszukał.
Każdy z nas ma szansę na zmianę swojego dotychczasowego postępowania.
A więc zadajmy sobie trochę trudu, aby spotkać się naprawdę z Żywym Jezusem
– to spotkanie jest przemieniające i nadające nową jakość naszego życia.
Jakość „godności osoby, która przez sam fakt istnienia stanowi sama w sobie wartość”
(personalizm Jana Pawła II)
.
Może warto spojrzeć na swoje życie z perspektywy wieczności,
do której każdy z nas jest powołany.      x.sf

 


[1] A. Muszala i A. Rudziewicz, „Bioetyka w szkole”, Kraków 2007, s. 8-9.


 

 

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA

                                         „Bojaźń Boża źródłem błogosławieństwa” (Ps 34)

czy ja jestem celnikiem, czy może faryzeuszem?
To pytanie nasunęło mi się, kiedy czytałem niedzielną ewangelię.
Jak jest ze mną?! Bardzo często dokonujemy ocen innych, ich zachowań i tego co mówią. Marnujemy w taki sposób czas na mówienie tego, co jest Bogu wiadome
– a tu chodzi o coś więcej i innego – o mówienie i działanie,
ale w swoim życiu – o swoje nawracanie się.

Jesteśmy ostatnio zasypywani informacjami i plakatami
– głowy uśmiechnięte i obiecujące – gruszki na wierzbie.
A Pismo św. zostało już dawno spisane i zawiera obietnicę, ale nie płonną,
lecz opartą na nauce i przepowiadaniu Jezusa Chrystusa!!!
Może warto byłoby jednak ponownie wziąć do ręki Biblię i szukać aż się znajdzie,
ale nie gruszek na wierzbie, tylko podpowiedzi, jak żyć,
aby to moje życie mogło zaowocować życiem wiecznym w niebie.

Dzisiejszy psalm podpowiada mi, że mam być bojaźliwy,
a w nagrodę otrzymam Jego błogosławieństwo – Bożą szczęśliwość już tu na ziemi. Zauważam jednak, że bardzo często to ja próbuję wejść w rolę Pana Boga
i ustawiać swoje życie po swojemu – ale to nie wychodzi.
Kłócimy się o prawo do posiadania i stanowienia o sobie,
ale jednocześnie sami nie wiemy jak to czynić
– może jednak warto zostawić Jezusowi ustanawianie zasad naszego życia,
a my skupmy się na realizowaniu i wypełnianiu ich w swoim życiu.          Ks. Stanisław Fyda


 

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA

„Bóg czuwa nad nami” (Ps 121)

Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy przyjdzie?
To pytanie dzisiaj stawia nam Pan, abyśmy spojrzeli jeszcze raz na swoją wiarę!
Jaka ona jest? Tak wiele chciałoby się zrobić, ale nie można! (Dlaczego?)
Tak wiele się robi, ale zawsze znajdą się tacy, którzy będą niezadowoleni! (Dlaczego?)
Z jakiego powodu brakuje nam zaufania i miłości tak naprawdę …
Wciąż powtarzam to pytanie, bo nie znajduję na nie odpowiedzi.
Ale jak jest naprawdę ze mną?
Czy moje modlitwy wystarczą, a dobre uczynki lub unikanie złych uczynków?
O co w tym wszystkim chodzi?

A przecież tak nie wiele potrzeba – zaufać Jemu, mojemu Panu.
Święty Paweł przypomina mi, abym głosił słowo Boże mimo prześladowań
– „głoś naukę, karć, napominaj z całą cierpliwością i umiejętnością.”
(2 Tm 4, 2) A więc zamierzam robić to,
co tak często jest ośmieszane i obserwowane z zazdrością
– czy to są może kompleksy? Czy może małość?
Nie obchodzi to mnie – ja pragnę robić swoje (Jego),
przecież do tego zostałem powołany – wypełniać swoje (Jego) powołanie.
Już byłem opluty i wykpiwany, nazywano mnie oszołomem i zacofanym,
ale On czuwa nade mną, nad moją Rodziną …
Kto chce mi pomóc – zapraszam do walki i miłości
– w poszukiwaniu własnej tożsamości …
                                                                                     Ks. Stanisław Fyda, wikariusz


 

X DZIEŃ PAPIESKI / I MARSZ DLA ŻYCIA I RODZINY

„ Nie umiem
dziękować Ci, Panie,
Bo małe są moje słowa,
Zechciej przyjąć
moje milczenie,
I naucz mnie
życiem dziękować ”
(…)


 

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

"Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać" (Łk 17, 10b)

zapraszam do polemiki na blogu www.stanfyda.orangespace.pl 


XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA

Podejmij piękną walkę o wiarę! (1 Tm 6, 12a)

Zastanawiam się, dlaczego tak często słyszymy, że Kościół powinien być oddzielony od państwa?
Czy naprawdę, chrześcijanin ma zamknąć się tylko w swoim domu lub kościele i tam zanosić swoje modły?
Przecież Pan Jezus nie o tym mówił. W chrześcijaństwie chodzi o doskonalenie się w wierze,
ale nie dla samej wiary, ale naprawianie i postępowanie według Ewangelii.
Przecież Dobra Nowina jest dobra, a nie zła
– jeśli jednak wyrzucimy ze swojego życia zasady, obowiązki – po prostu Boga, to będziemy narażeni na czynienie zła.

Bogacz nie był złym człowiekiem, ale jego dobrobyt przesłonił mu drugiego człowieka będącego w potrzebie;
on myślał tylko o sobie i swojej wygodzie, nawet po swojej śmierci.
Natomiast Łazarz był biedakiem i swoją nagrodę otrzymał po śmierci.
Dla Pana Boga nie ma lepszych czy gorszych, ale patrzy On na nasze czyny na ziemi;
na ile potrafiliśmy zaufać Jemu, na ile potrafiliśmy i chcieliśmy zauważyć samego Boga w bliźnim?

W takim razie jak możemy podjąć walkę, na dodatek piękną walkę o wiarę?
Po prostu wierzyć, ale i wszędzie świadczyć o niej wobec drugiego człowieka,
nie obawiając się wyśmiania czy jakichś szyderstw. OBUDŹMY SIĘ !!!
Czego lub kogo się wstydzimy, przestańmy bać się i lękać
– bądźmy wyrzutem sumienia dla innych, ale z miłością i przebaczeniem.
Obawiajmy się życia bez Boga – dla niego nie ma alternatywy.
Piękno jest obecne, tylko trzeba chcieć je widzieć lub przynajmniej rozmyślnie nie zamykać oczu. (Theodor Fontane)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
chcesz na te i podobne tematy podyskutować – zapraszam w każdą środę na godz. 19.00
do salki parafialnej na Spotkania z Pismem świętym. x .Staszek (stanfyda@wp.pl, 78 333 8765 begin_of_the_skype_highlighting            78 333 8765      end_of_the_skype_highlighting)


 

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA

mądre korzystanie z dóbr ziemskich
– nie możecie służyć Bogu i mamonie…

Co należałoby rozumieć przez to określenie?
Z pewnością to, abyśmy mogli przede wszystkim pomyśleć o swojej przyszłości,
ale niekoniecznie w kontekście tylko materialnym, co jest oczywiście ważne.
Bogu jednak chodziłoby bardziej o zbawienie naszej duszy! Może się to wydawać bardzo naiwne i mało konkretne,
ale przecież przypomnijcie sobie, w jakich warunkach odchodził z tego świata znany komik Benny Hill.
Pieniądze są potrzebne do życia, ale bez Boga i krzyża, którego tak bardzo się ostatnio boimy
(czyżby był on dla nas wyrzutem sumienia) nie sposób sobie zapracować na życie po życiu …

W takim razie jak mądrze korzystać z dóbr ziemskich?

Odpowiedź wydaje się być prosta – uwolnij się od nich.
Oczywiście, nikt nie wymaga od Ciebie, abyś pozbywał się majątku, ale umiał się nim z innymi dzielić.
Albo kwestia obowiązków domowych, rodzinnych – nie mogą one być zaniedbywane, nawet kosztem nadmiernej modlitwy.
I odwrotnie. Ktoś, kto jest powołany do życia zakonnego, będzie dbał przede wszystkim o sprawy Boże
(co będzie miało oczywiście przełożenie na sprawy ludzkie).
Ktoś, kto ma rodzinę, nie może jej zaniedbywać w imię nadmiernej ilości czasu spędzonego na modlitwie
– bo jego najlepszą i najskuteczniejszą modlitwą będzie służenie swojej rodzinie
– Pan Bóg chce, abyśmy przede wszystkim byli wierni swojemu powołaniu.
Uwielbienie, Dziękczynienie, Przebłaganie i Prośby – właściwa kolejność naszej rozmowy z Panem.
                                                                                                                                      Serdecznie zapraszam !!! ks. Stanisław


 

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA


Syn marnotrawny, czy ojciec miłosierny? Ta ewangelia jest nam wszystkim doskonale znana.
Dwóch synów: młodszy i starszy oraz doświadczony ojciec.
Kolejne wydania Pisma św. różnie zatytułowały ten fragment. Ale im nowsze wydanie,
tym bardziej jednak wskazuje się na miłosiernego ojca, niż na marnotrawnego syna.
No właśnie, jednego czy może dwóch, a może ten starszy, bardziej doświadczony
i wydawałoby się wierny i posłuszny swojemu ojcu był jednak marnotrawnym?
Na różne sposoby można oczywiście interpretować niedzielne czytanie ewangeliczne.

Tak jak Stary Testament bardziej kładzie nacisk na Boga sprawiedliwego, czasami surowego
i bezwzględnego, tak Nowy Testament jednak zwraca uwagę na miłosiernego Boga.
Wynika to oczywiście z roli, jaką pełnił Jezus Chrystus.
To przecież On ustanawia sakramenty, w tym Spowiedź św.
I o to chodzi św. Łukaszowi, aby nam wszystkim przypomnieć o prawdzie i pokorze,
z jaką powinniśmy wypełniać swoje powołanie, ale i o bardzo kochającym Panu,
który szanując naszą wolną wolę akceptuje nasze nawet błędne pojmowanie wolności, demokracji
czy miłości, tak ostatnio zupełnie postawionej na głowie – ale czeka nieustannie,
kiedy życie zweryfikuje naszą decyzję, oraz kiedy my wyciągniemy wnioski.
To one mają spowodować nasze każdorazowe powracanie do domu
czekającego i przebaczającego, ale przede wszystkim kochającego Ojca.

A jak jest ze mną dzisiaj? Jaką przyjmuję postawę – nieustannego niezadowolenia, narzekania i roszczenia, czy może jednak oceniania siebie samego w kontekście usłyszanego dzisiaj Słowa Bożego? Powodzenia !!!
                                                                                                                                           
Ks. Stanisław

 

21 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 13, 22-30

Ksiądz Tomas Halik opowiada o studentce czekającej na egzamin.
Zaproponował, by w czasie, gdy będzie odpytywał jej kolegę, przeglądała książki leżące na jego stole.
"Nie, to nie dla mnie - w tych książkach za dużo mówi się o Bogu, a ja jestem niewierząca" - stwierdziła studentka.
"Pani więc naprawdę sądzi, że Bóg jest tylko dla wierzących?" - zapytał Halik.

- Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? - pytają Żydzi, licząc na to, że będą to właśnie oni, jako naród wybrany.
Jezus daje im do zrozumienia, że nie jest to takie proste, jak im się wydaje.
Nie wystarczy, że wołają: "Panie, Panie", wspólnie z Nim ucztują i spotykają Go na ulicach.
Jeżeli dopuszczają się niesprawiedliwości, nie wejdą do królestwa Bożego.

Ksiądz Jan Twardowski, komentując dzisiejszą Ewangelię, zauważa, że dotyczy ona właśnie ludzi wierzących:
"Można być ochrzczonym, bierzmowanym, można pielęgnować obrazek od księdza proboszcza,
pamiątkę od Pierwszej Komunii Świętej, można mieć ślub kościelny i zaświadczenie oficjalne,
pozwalające być chrzestnym - i tylko udawać chrześcijanina.

Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 164.


WNIEBOWZIĘCIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Łk 1, 39-56

Agnolo Gaddi przedstawił Jezusa, który nakłada Wniebowziętej Maryi koronę.
Postaci mają ten sam kolor szat, płaszczy, a nawet ciała - jakby były z sobą sklejone.
Zwężające się sklepienie podkreśla ich bliskość.
Dla kontrastu na dole obrazu malarz przedstawił dwa takie same, ale rozdzielone chóry anielskie.
Jeden śpiewa dla Jezusa, a drugi dla Maryi.

Życie Maryi było nierozdzielnie związane z Jezusem: porodziła Go, karmiła, wychowywała i chroniła.
Wydaje się niemożliwe, by po zakończeniu ziemskiego życia była od Niego oddzielona ciałem.
Już Ojcowie Kościoła wyrażali przekonanie, że Jezus chciał odwdzięczyć się swojej Matce za Jej miłość,
dlatego z dusza i ciałem wziął Ją do nieba.

"Godności zmieniają obyczaje" - mawiali starożytni. Niestety, rzadko na lepsze.
Wniebowzięcie jest dla Maryi przywilejem, ale nie takim, który by Ją od nas oddzielał.
Dzięki Jej zbliżeniu do Syna, również nasze dojście do Jezusa stało się łatwiejsze i skuteczniejsze.
Maryja jest kresem przybliżania się Boga do człowieka i człowieka do Boga.

Ks. Eugeniusz  Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 218.


19 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 12, 32-48

Obraz Pietera Bruegla Mizantrop przedstawia człowieka pogardzającego światem.
To mnich z głową zakrytą kapturem, ostentacyjnie odwrócony tyłem do pięknego krajobrazu.
Jednak świat - pod postacią chłopca z drwiącym uśmiechem wychylającego się ze szklanej kuli -
skrada się z tyłu i zabiera jego serce. A przed mnichem leżą tylko ciernie.

Chrześcijańskie czuwanie nie jest ucieczką od rzeczywistości i czekaniem na coś, co ma się wydarzyć.
To postawa aktywności i zaangażowania w sprawy świata oraz innych ludzi, to sumienne wypełnianie obowiązków.
Jezus poleca, by czuwający człowiek miał przepasane jedynie biodra.
Długa szata, jaką nosili Żydzi, krępowała ruchy i ograniczała działanie.

Dwaj mędrcy rozmawiali o nędzy świata, bezdusznej cywilizacji, katastrofie życia wewnętrznego i zaniku uczuć religijnych. Pierwszy powiedział, że udaje się na pustynię, gdzie będzie pościł, czytał, rozmyślał i gardził światem.
Drugi stwierdził, że zamierza spotykać się z ludźmi, dyskutować i pisać artykuły, licząc na to, że kogoś przekona i zmieni.

Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 158.


18 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 12, 13-21

W artykule o polskich milionerach Piotr Gabryel radzi, że kto chce byc bogaty, powinien pozwolić bogacić się innym.
Im więcej milionerów na milion mieszkańców, tym wyższy poziom zamożności społeczeństwa,
a im szybszy przyrost liczby milionerów na milion mieszkańców, tym szybsze tempo wzrostu gospodarczego.

- Strzeżcie się wszelkiej chciwości - mówi Jezus. Tłumaczy, że życie człowieka nie zależy od posiadanego majątku.
Opowiada o człowieku, który gromadził dobra materialne. Kiedy chciał z nich skorzystać, Bóg rzekł:
"Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają Twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?"

Zbigniew Niemczycki, jeden z najbogatszych przedsiębiorców, zdecydowal się sprzedać część swojej firmy,
bo doszedł do wniosku, że ważniejsze od ciągłej pracy jest życie rodzinne i wychowanie jego synów.
- Widziała pani kiedyś trumnę z kieszeniami? - pyta redaktorkę "Newsweeka" i od razu odpowiada: - Ja też nie.

Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 155.


17 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 11, 1-13

Szukająca Boga Etty Hillesum pisze w pamiętniku:
"Wczoraj wieczorem, na krótko przed pójściem spać, nagle uklękłam na środku wielkiego pokoju,
na lekkim chodniku pośród metalowych krzeseł. Tak po prostu.
Przygnieciona do ziemi przez coś, co okazało się silniejsze ode mnie.
Jakiś czas temu powiedziałam do samej siebie: Uczę się klęczeć".

- Panie, naucz nas się modlić - mówią uczniowie.
Tej prośby Jezus nie może spełnić, bo jest to sprawa indywidualnego kontaktu z Bogiem:
zależy od zaangażowania, wrażliwości i wiary konkretnego człowieka.
Podaje jedynie ogólne wskazówki, co do treści modlitwy, zwraca uwagę na zaufanie do Boga,
który chce spełnić wszystkie nasze prośby.

"Modlitwa jest jak obiad na Święto Dziekczynienia, który zajmuje godzinę jedzenia i dziesięć godzin przygotowania. Modlitwa jest jak Boże Narodzenie: miesiąc przygotowań, dekoracji, zakupów, by urządzić wszystko na ten jeden dzień. Najlepsze z wszystkiego jest to, że modlitwa jest jak miłość. Gra wstępna powinna stanowić jej większą część".

                                                                                 Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 152.


16 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 10, 38-42

Velazquez zamienił na swoim obrazie znane z Ewangelii role Marii i Marty.
Pierwsza przygotowuje posiłek, a druga wskazuje wymownie na wiszący na ścianie obraz przedstawiający pobyt Jezusa
w ich domu. Takie odwrócenie ról, kiedy to Marta upomina Marię, wskazuje na nieustanną trudność w zachowaniu odpowiedniej relacji między modlitwą a pracą.

Nie jest łatwe zrozumienie postawy Jezusa, który upomina pracującą Martę, a chwali siedzącą bezczynnie u Jego stóp Marię. Niewłaściwe zachowanie Marty nie polagało na tym, że troszczyła się o sprawy doczesne, dbała o dom i dużo czasu poświęciła na przygotowywanie posiłku. Jezus ma pretensje, że robiła to w czasie, gdy powinna była słuchać Jego słów.

"Praca i modlitwa to nie są wartości zastępcze, ale (...) wzajemnie uzupełniające się - pisze ksiądz Jerzy Sermak.
- Bo praca, by naprawdę była pełnieniem woli Bożej, musi się karmić i umacniać na modlitwie.
Modlitwa natomiast, by nie być abstrakcyjną i oderwaną od życia, musi nas prowadzić do głębszej świadomości tego,
czego Bóg i ludzie od nas oczekują".
                                                                                Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 149.


15 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 10, 25-37

Jacopo Bassano przedstawił na swym obrazie Samarytanina pomagającego człowiekowi pobitemu przez rozbójników.
Obok dwa psy z opuszczonymi głowami zlizują krew. Na tle krajobrazu widać dwóch odchodzących Żydów,
którzy wcześniej mijali pobitego i nie pomogli mu. Jeden z nich wpatruje się w jakiś tekst, może nawet czyta fragment Biblii.

- A kto jest moim bliźnim? - zapytał uczony w Prawie.
Jezus opowiedział mu przypowieść o pogardzanym przez Żydów Samarytaninie.
Widząc pobitego człowieka, wzruszył się głęboko, opatrzył jego rany, zawiózł do gospody
i zapłacił gospodarzowi za opiekę nad nim.
W przeciwieństwie do pobożnego kapłana i lewity zdał egzamin z miłości bliźniego.

Do księdza Wacława Grosera przyszedł mężczyzna, który wyrzucił z domu zdradzającą go żonę.
Dając przykład Miłosiernego Samarytanina, Groser tłumaczy mu, że ma przyjąć ją z powrotem.
- To znaczy, że ja mam być tym Samarytaninem? - pyta mężczyzna. -
Nie. Samarytaninem jest Bóg. Pan jest gospodarzem, któremu On oddaje pod opiekę ranną małżonkę.

Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 146.


14 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 10, 1-12.17-20

Na jednym ze swoich obrazów Masaccio przedstawił świętego Piotra uzdrawiającego własnym cieniem.
Apostoł kroczy dumnie z podniesioną głową, jakby nikogo nie widząc. Nawet nie patrzy na ludzi, których uzdrawia.
Scena podkreśla ogromną moc świętego Piotra,
ale można dopatrzyć się w niej także lekceważenia, rutyny i zbytniej pewności siebie.

W czasie pierwszej wyprawy misyjnej Apostołowie byli oszołomieni swymi osiągnięciami.
Świadomi posiadanej mocy przechwalali się przed Jezusem, że nawet złe duchy są im posłuszne.
Jezus powstrzymuje ich entuzjazm, przypominając,
że ta władza została im dana nie dla własnej chwały - ma być jedynie środkiem w procesie ewangelizacji.

Profesor Stefan Świeżawski przestrzega, że zarówno ludzie wierzący, jak i Kościół nie powinni szukać sukcesu:
"To wielka pokusa i niebezpieczeństwo. Myślę, że jeżeli cud miałby stać się potwierdzeniem sukcesu, to go nie będzie.
On ma potwierdzać świadectwo. To duża różnica. Kościół musi być Kościołem świadectwa, a nie sukcesem".

Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 143.


13 NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 9, 51-62

W muzułmańskiej sekcie Asasynów żołnierzy zapraszano do komnaty wodza i odurzano haszyszem.
Budzono ich w ogrodzie w objęciach pięknych kobiet.
Kiedy zaspokoili swoje żądze, ponownie budzono ich w komnacie wodza.
Wmawiano im, że to Allach zabrał ich na chwilę do raju.
Po takim "szkoleniu" nie bali się śmierci i chętnie poświęcali swe życie.

Jezus stawia przed uczniami wysokie wymagania.
Decyzja pójścia za Nim musi być natychmiastowa i bezdyskusyjna.
Nie mogą oglądać się wstecz: muszą zapomnieć o swoich najbliższych, niezałatwionych sprawach i przeszłości.
W zamian za to Jezus nie obiecuje im żadnych wymiernych korzyści.
Jedyną motywacją jest On sam w królestwie Bożym.

Szlachcic Pierre z Roye, nowicjusz w opactwie Clairvaux, patrząc na szlachetnie urodzonych mnichów dziwił sie, że pracują motyką, widłami, grabiami czy siekierą. Pisał, że wyglądają nędznie, wydają się nie ludźmi, lecz szaleńcami, zakałą ludzkości i wzgardą ludu. Jednak zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że ich życie w Chrystusie jest ukryte w niebie.

Ks. Eugeniusz Burzyk, "Nie zanudzaj bliźniego swego", Kraków 2009, s. 140.


XII NIEDZIELA ZWYKŁA

I czytanie Za 12, 10-11; II czytanie Ga 3, 26-29
Ewangelia Łk 9, 18-24

„A wy za kogo Mnie uważacie?” Piotr odpowiedział: „Za Mesjasza Bożego”.

Nigdy dość powtarzania, że nie wierzy w Jezusa żaden z tych, którzy bardzo wysoko Go cenią,
którzy uważają Go za kogoś równego Buddzie czy Mahometowi.
Przyjmują Jezusa w wierze jedynie ci, którzy przyłączają się do wiary Piotra: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego” – którzy szukają u Niego odpuszczenia grzechów i pojednania z Bogiem,
którzy przyjmują Jezusa jako Drogę prowadzącą do Przedwiecznego Ojca.
Kiedy się spotykamy z jakimiś wzniosłymi, pełnymi podziwu i pochwał opiniami na temat Jezusa,
wypowiadanymi z pozycji niewiary, warto sobie wówczas przypomnieć, że tetrarcha Herod też zastanawiał się,
czy Jezus to może wskrzeszony Jan Chrzciciel albo jakiś inny wielki prorok – a skończyło się na tym,
że kazał Go ubrać w łachman przypominający płaszcz królewski i wydał Go swoim żołnierzom na pośmiewisko.
Skoro natomiast wyznajemy w Jezusie Syna Bożego i naszego Zbawiciela, musimy pamiętać o tym,
że Jezus wprawdzie tylko jeden raz przeszedł swój Wielki Piątek, kiedy dokonał naszego odkupienia.
Jednakże musimy być przygotowani na to, że sprawa Jezusa doświadcza tych wielkich piątków wielekroć.
To należy jakby do jej urody. Błogosławieni ci wszyscy, którzy mocno trwają przy Jezusie również w takich dniach,
kiedy oczom tego świata wydaje się, że Jego sprawa przegrywa.
Bo jeśli sprawa Jezusa niekiedy jakby przegrywa, to nie dlatego, że Jezus jest słaby albo że nie jest Synem Bożym,
ale dlatego, że jest On cierpliwy i pełen miłosierdzia.
Że jest On Miłością, która chce, abyśmy oddali się Jej w pełnej wolności.
                                                                                                                          Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

 

XI NIEDZIELA ZWYKŁA

I czytanie 2 Sm 12, 1.7-10.13; II czytanie Ga 2, 16.19-21
Ewangelia Łk 7, 36-8, 3 lub Łk 7, 36-50

 

Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym.

Dopiero co okazał Pan Jezus miłosierdzie jawnogrzesznicy,
która przyszła do domu faryzeusza Szymona i obmyła nogi swojego Zbawcy drogocennym olejkiem oraz łzami.
Bezpośrednio po słowach: „Twoja wiara cie ocaliła, idź w pokoju!”
zaczyna się dzisiejszy fragment Ewangelii o wyprawie misyjnej Pana Jezusa,
w której towarzyszyło Mu „kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości”.
Trzy z tych kobiet wymienia Ewangelista po imieniu, przy czym tylko Marię Magdalenę znamy również z innych Ewangelii. Imię Joanny wymieni św. Łukasz jeszcze raz, mianowicie wśród kobiet,
które w Niedzielę Zmartwychwstania o świcie poszły do grobu z wonnościami.
Natomiast imię Zuzanny nigdzie już poza dzisiejszą Ewangelią nie jest w Nowym Testamencie wspomniane.
Warto sobie przy okazji pomyśleć o tych setkach i tysiącach innych ludzi,
których Pan Jezus podczas swojego ziemskiego życia nawrócił i przemienił, o których Ewangelie w ogóle nie wspominają. Natomiast całe miliardy zbawionych przez Niego poznamy dopiero w dniu Sądu Ostatecznego.
„Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym”.
Później tysiące głosicieli słowa Bożego naśladowało swojego Mistrza i podejmowało niestrudzone wędrówki misjonarskie. Jednak oni byli tylko sługami Królestwa Bożego, natomiast Pan Jezus głosił Ewangelię jako Król tego królestwa.
Co więcej, Pan Jezus nie tylko podjął ciężki trud głoszenia Ewangelii,
ale za tych, którym głosił, życie oddał, dał się ukrzyżować.
Bo On jest nie tylko głosicielem zbawienia, On jest Zbawicielem.                      
                                                                                                                          Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

X NIEDZIELA ZWYKŁA

I czytanie 1 Krl 17, 17-24; II czytanie Ga 1, 11-19
Ewangelia Łk 7, 11-17

Właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową.
Matka płacząca nad zmarłym synem jest obrazem Kościoła,
który jak matka płacze nad każdym swoim dzieckiem,
kiedy ono się zagubi w niewierze i daleko od Bożych przykazań.
Jeśli we wspólnocie wiernych nie ma bólu z powodu tego,
że ktoś z jej członków stracił wiarę albo popadł w grzechy,
znaczy to, że cała wspólnota uległa jakiejś śmiertelnej chorobie.
Kościół ma to w swojej naturze, że płacze, kiedy z jego dziećmi dzieje się coś złego.

Nigdy jeszcze nie widziano, żeby nieboszczyk płakał na własnym pogrzebie.
Ale to właśnie dlatego niektóre stany duchowe nazywamy śmiercią duszy.
Człowiek potrafi się do tego stopnia duchowo zagubić,
że już nie zdaje sobie sprawy ze swojego nieszczęścia.
Tylko matka Kościół i jej żyjące dzieci płaczą nad jego śmiercią.
I dlatego było nieszczęściem nad nieszczęściami,
gdyby Kościół nie płakał z powodu duchowej śmierci swoich dzieci.

Tym płaczący Kościół różni się od wdowy z Nain, że zna moc Chrystusa Pana i błaga Go o to,
żeby wskrzesił mu zmarłe dziecko. Wdowa z Nain nie spodziewała się tak wielkiego szczęścia.
Matka Kościół wie, że Chrystus Pan ma moc wskrzeszać umarłych.
To pobudza Kościół do nadziei na odzyskanie najbardziej nawet zagubionych grzeszników.                                                                                   
Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ

I czytanie Prz 8, 22-31; II czytanie Rz 5, 1-5
Ewangelia J 16, 12-15

 

„Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”.

Każdy z nas, kto stara się iść przez życie drogą wiary, wie z własnego doświadczenia,
że w wierze człowiek coraz więcej dojrzewa: coraz więcej i coraz głębiej człowiek widzi wszystko w świetle wiary,
prawdy wiary osłaniają przed nami swoją dotąd przez nas nawet nie przeczuwaną wspaniałość i bogactwo.
Ten rozwój wiary na tej ziemi się nie kończy. Człowiek poznaje Ewangelię i raduje się Chrystusem coraz więcej i więcej,
bo po prostu jesteśmy stworzeni do życia wiecznego.
Otóż sam Duch Święty czuwa nad rozwojem wiary, zarówno w całym Kościele, jak w każdym z nas.
To właśnie dzięki Duchowi Świętemu trwamy w jednej wierze.
Jeśli ktoś odchodzi od wiary Kościoła, znaczy to, że dopuścił do swojej duszy jakiegoś ducha kłamstwa.
Duch Święty nigdy nie prowadzi człowieka przeciwko wierze Kościoła.
Bo jest On Duchem Prawdy i Duchem Chrystusa, toteż nie może się zdarzyć,
żeby Duch Święty wyciągnął kogoś z Kościoła, który jest przecież Oblubienicą Chrystusa.
Duch Święty – obiecuje Jezus w dzisiejszej Ewangelii – „doprowadzi was do całej prawdy”.
To właśnie dlatego Kościół nie może zbłądzić w wierze, ale się w niej wciąż odnawia i pogłębia.
I właśnie mocą Ducha Świętego każdy z nas trwa w wierze Kościoła i się w niej pogłębia.
„Aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego,
do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa” (Ef 4, 13).
                                                                                                                          Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO
I czytanie Dz 2, 1-11; II czytanie 1 Kor 12, 3b-7.12-13
Ewangelia J 20, 19-23

Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im:
„Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy,
są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

Ten sam Duch Święty został udzielony tym samym Apostołom w dniu zmartwychwstania Pana Jezusa
– mówi o tym dzisiejsza Ewangelia – oraz pięćdziesiąt dni później, w dniu Zielonych Świąt. (…)
Wieczorem w dniu zmartwychwstania przychodzi do Apostołów Ten sam, który kiedyś człowieka stworzył.
Teraz udziela ludziom nie zwyczajnego tchnienia życia, ale samego Ducha Świętego,
który będzie odtąd dokonywał odnowienia naszego człowieczeństwa, zdeformowanego przez grzech.
Duch Święty jest to jedna i ta sama osobowa Miłość, jaką miłują się Ojciec i Syn.
Udzielając swoim uczniom Ducha Świętego, który jest Bogiem prawdziwym, równym Ojcu i Synowi,
Syn Boży udziela im tej samej Miłości, którą sam jest przez Niego miłowany.
Odtąd Duch Święty będzie dokonywał w nas nie tylko oczyszczenia z grzechów i naprawy naszego człowieczeństwa.
On odtąd będzie przebóstwiał tych wszystkich,
którzy przez chrzest zostali zanurzeni w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa.
Kolejnych ochrzczonych będzie On przemieniał w nowe stworzenie, udzielając każdemu z nas udziału w Bożej naturze. (…)
Toteż aby sens dzisiejszego święta został wypełniony, radujmy się, że Bóg aż tak niepojętym darem nas obdarza.
Ale też nie zapominajmy pytać samych siebie, czy rzeczywiście Duch Święty żyje i działa w naszych sercach? 
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

I czytanie Dz 1, 1-11; II czytanie Ef 1, 17-23
Ewangelia Łk 24, 46-53

„Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam, gdzie Jezus im polecił.”

Zanim Syn Boży przyjął naturę Syna Człowieczego,
obraz wniebowstąpienia służył w Piśmie Świętym do opisywania ludzkiej pychy,
która fałszywie przywłaszcza sobie równość z samym Bogiem.
Wśród opowieści o upokorzeniu i upadku, jakimi kończyło się przypisywanie sobie przez różnych pyszałków cech boskich oraz stawianie samych siebie na pierwszym miejscu zamiast Boga, najbardziej znany jest opis budowania wieży Babel.
W swojej rozmowie z Nikodemem Pan Jezus zapowiedział, że tylko On jeden ma moc naprawdę wstąpić do nieba:
„Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego” (J 3, 13).
Ale też On – choć równy Przedwiecznemu Ojcu, któremu niebo z natury się należy
– przeszedł przez swoje ludzkie życie dokładnie odwrotnie niż wspomniani pyszałkowie.
On uwielbił swojego Ojca, „stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci na krzyżu” (Flp 2, 8).
Udowodnił wtedy, że Boga da się stawiać na pierwszym miejscu nawet w tak strasznie zdeformowanej
przez ludzkie grzechy sytuacji, jaką Mu stworzono na Kalwarii.
A przecież potęga najpotężniejszych nawet pyszałków tego świata jest niczym
w porównaniu z władzą naszego Zbawiciela.
Pyszałkowie i cała ich moc przeminie, a Pan Jezus już teraz siedzi po prawicy swojego Ojca Wszechmogącego:
Jego uwielbione człowieczeństwo w pełni uczestniczy w Bożych doskonałościach!
Również w miłości Przedwiecznego Ojca i w Jego wszechmocy, i wszechobecności.
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.



 6 NIEDZIELA WIELKANOCNA

 I czytanie Dz 15, 1-2.22-29; II czytanie Ap 21, 10-14.22-23
 Ewangelia J 14, 23-29

 

„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam.
Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”.
 
Na czym polega ten pokój, którym chce nas obdarzyć Pan Jezus?
Zdaniem świętego Tomasza z Akwinu, polega na tym,
że wszystko jest na swoim miejscu i jest tam w sposób niezagrożony.
Wymienia święty Tomasz trzy wszystko obejmujące dziedziny,
które Chrystus Pan ogarnąć i przeniknąć swoim pokojem nas samych,
nasze relacje z innymi ludźmi oraz nasze relacje z Bogiem.
Pokój, który jest we mnie, rozlewa się wówczas na moje stosunki z innymi ludźmi,
zaczynając od mojej najbliższej rodziny.
W relacjach z innymi człowieka cechuje wówczas życzliwość, sprawiedliwość, wyrozumiałość,
a jeśli trzeba, to również poświęcenie dla innych lub przebaczenie tym, którzy nas skrzywdzili.
Rzecz jasna, własnymi siłami takiego pokoju nie wypracujemy.
Jego źródłem jest nasze pojednanie z Bogiem i stawianie Go na pierwszym miejscu.
Właśnie dlatego jeden tylko zmartwychwstały Chrystus może nas takim do końca prawdziwym pokojem obdarzyć.
Dopiero w tej miłości możemy poznawać bezdenne głębiny Jezusowej miłości do nas.
To o tym mówił Pan Jezus, że tego, kto Go miłuje, również On będzie miłował i będzie objawiał mu Siebie.
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

 


 

 

5 NIEDZIELA WIELKANOCNA
 

 
I czytanie Dz 14, 21-27; II czytanie Ap 21, 1-5a
Ewangelia J 13, 31–33a.34-35

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział:
„Syn Człowieczy został teraz uwielbiony, a w Nim Bóg został uwielbiony”.

Wieczernik po wyjściu Judasza stał się – powiada święty Augustyn
– obrazem społeczności zbawionych po Sądzie Ostatecznym:
„Żaden nieczysty nie pozostanie wtedy wśród ludu Chrystusa.
Kąkol będzie wtedy oddzielony od pszenicy,
a sprawiedliwi będą jaśnieć wtedy jak słońce w królestwie Ojca”.
Podobieństwo to tylko dalekie, zauważa św. Augustyn.
„Dokąd Ja idę – mówi Jezus swoim uczniom – wy pójść nie możecie”.
Bo w ich sercach jest jeszcze niemało ciemności,
jeszcze tego samego wieczoru wszyscy od swojego Mistrza pouciekają,
a pierwszy z nich, Piotr, Go zdradzi.
Ażeby naprawdę stać się społecznością zbawionych, uczniowie muszą głębiej otworzyć się na miłość i nią się napełnić.
Stąd słowa, które brzmią jak testament:
„Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem”.
On zaś umiłował nas absolutnie bezinteresownie i aż do końca, aż do oddania za nas życia.
Bezinteresowność i ofiarność, czyli gotowość do poświęceń dla tego, kogo się kocha, to cechy autentycznej miłości.

 

                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

4 NIEDZIELA WIELKANOCNA
I czytanie Dz 13, 14.43-52; II czytanie Ap 7, 9.14b-17
Ewangelia J 10, 27–30

„dokąd będziesz nas trzymał w niepewności?
Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie”.

Bardzo ważne słowa mówi nam dzisiaj Pan Jezus o tym, co to znaczy należeć do Jego owczarni.
„Moje owce słuchają mojego głosu, a Ja je znam”.
Po tym poznać, żeśmy owcami Chrystusa, że wsłuchujemy się w Jego naukę i w Jego przykazania,
i nie chcemy ich przeinaczać ani dostosowywać do swoich wyobrażeń czy do mentalności kształtowanej przez niewiarę.
„Ja moje owce znam” – mówi Pan Jezus.
Przypomnijmy, że w języku biblijnym słowo „znać” jest zazwyczaj ogromnie nasycone słowem „kochać”.
Tak, Zbawiciel swoje owce kocha tak bardzo, że aby je uratować, poszedł na krzyż.
„Moje owce idą za Mną i ja daję im życie wieczne”.
Iść za Panem Jezusem to znaczy w taki sposób starać się nieść swój krzyż, żeby to nas przybliżało do życia wiecznego.
Ale iść za Panem Jezusem to znaczy również budować miłość wzajemną, na wzór tej miłości,
która Jezusa łączy ze swoim Ojcem. „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” – tymi słowami kończy się dzisiejszy fragment Ewangelii.
To właśnie według tego wzoru w Dziejach Apostolskich opisano idealną wspólnotę kościelną:
„Mnóstwo wierzących miało jedno serce i jedną duszę” (Dz 4, 32).
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.
 


3 NIEDZIELA WIELKANOCNA
I czytanie Dz 5, 27b-32.40b-41; II czytanie Ap 5, 11-14
Ewangelia J 21, 1–19

Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie,
rzekł do Szymona Piotra: „Szymonie, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”

Zdaniem św. Grzegorza Wielkiego, morze symbolizuje doczesność;
morskie fale i burze są obrazem naszego obecnego przemijania
oraz różnych burz naszego obecnego życia, takich burz, w których można się rozbić duchowo i zginąć na wieki.
Uczniowie pracowali na morzu – wyjaśnia św. Grzegorz
– bo pozostawali jeszcze wśród fal obecnego życia podlegającego śmierci.
Ale zmartwychwstały Zbawiciel stał na brzegu, bo już w żaden sposób nie podlegał przemijaniu i śmierci.
Rzadko się zwraca uwagę na ten szczegół,
że zanim zmartwychwstały Pan Jezus przystąpił do powierzenia Piotrowi władzy pasterskiej,
przygotował swoim uczniom posiłek i wspólnie z nimi go spożył.
Najpierw trzeba być przyjacielem Jezusa i uczestnikiem stołu Pańskiego
i dopiero wtedy można zostać powołanym do posługi pasterskiej.
Po spożyciu z Piotrem oraz pozostałymi uczniami posiłku,
Pan Jezus stawia mu jedno jedyne naprawdę ważne pytanie, stawia je trzykrotnie: „Czy ty mnie kochasz?”
Miłość Chrystusa jest samym fundamentem posługi pasterskiej w Kościele.
„Miłość zakrywa wiele grzechów” – napisał później Apostoł Piotr w swoim Liście (1 P 4, 8).
Właśnie miłość naprawiła w duszy Piotra to spustoszenie, jakie spowodował w nim grzech zaparcia się.
Również miłością Apostoł Paweł wynagrodził poniekąd Panu Jezusowi swój grzech zaślepienia,
który go doprowadził do prześladowania chrześcijan.
Później Apostoł Paweł z całą prawdą mógł napisać: „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14).
Mógł napisać jeszcze więcej: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusa?
Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (…)
I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności,
ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga,
która jest w Chrystusie Jezusie Panu naszym” (Rz 8, 35-39).
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.
 


 NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
I czytanie Dz 5, 12-16; II czytanie Ap 1, 9-11a.12-13.17-19
Ewangelia J 20, 19–31

Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich:
„Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
 

Przyszedłszy do swoich uczniów, Jezus pokazał im swoje ręce i bok.
Nie tylko po to, żeby dać świadectwo swojej tożsamości. Rany na Jego ciele są przecież dowodem miłości.
Pokazanie ran było czymś bardziej przejmującym niż jakiekolwiek słowa komunikatu: „Patrzcie, jak bardzo was kocham!”
To był również dowód zwycięstwa: „Przekonajcie się, że ostateczne zwycięstwo naprawdę należy do miłości!”
I przekazał wtedy Pan Jezus swoim uczniom władzę odpuszczania grzechów.
Znamienny jest ten gest jakby powtórzenia aktu stwórczego.
Czytamy w Księdze Rodzaju, że kiedy Pan Bóg ulepił człowieka, tchnął na swoich uczniów,
ale już nie zwyczajne tchnienie życia, ale samego Ducha Świętego.
Bo różnica między pierwszym stworzeniem a stworzeniem nowym,
jakie dokonuje się mocą męki i zmartwychwstania Chrystusa Pana,
jest mniej więcej tej skali, co różnica między ziemią i niebem; tym niebem, w którym będziemy obdarzeni życiem wiecznym.
(…) On ma moc przyjść do mnie również wówczas, kiedy ja się przed Nim zamykam.
Ale pod jednym warunkiem – objawił się Szawłowi, bo rozpoznał dobrą wolę w tym bardzo zagubionym wówczas człowieku. Dlatego przyszedł do Szawła, mimo że ten drzwi swojego serca mocno przed Nim zaryglował. 
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


N I E D Z I E L A   W I E L K A N O C N A
I czytanie Dz 10, 34a.37-43;
II czytanie Kol 3, 1-4 (1 Kor 5, 6b-8)
Ewangelia J 20, 1-9

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno,
Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.

Zaalarmowani przez Marię Magdalenę Piotr i Jan biegną do grobu.
Jan pisał swoją Ewangelię w wiele lat po męczeńskiej śmierci Piotra,
a jednak w swoim opisie przypomniał, że Piotr był pierwszym z Apostołów.
To przecież właśnie dlatego Jan, choć pierwszy dobiegł do grobu,
poczekał na Piotra, aby najpierw on mógł tam wejść i zbadać, co się stało.
A fakty były zwyczajne, choć zarazem kompletnie niezwykłe.
Uczniowie zobaczyli we wnętrzu grobu płótna, w które było owinięte ciało Jezusa,
oraz osobno chustę z Jego głowy.
Zauważmy, że gdyby ktoś wykradł ciało z grobu, to z pewnością by go tam nie rozbierał.
Wykradłby nieboszczyka w jego ubraniu.
Co do Jezusa, umarł On potwornie poraniony.
Płótna, w które Go owinięto, mocno skleiły się z Jego ciałem.
Odtąd – dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa –
życie wieczne jest dostępne również nam, mimo, że urodziliśmy się w grzechu.
Wszechmocna miłość Boża, która objawiła się przez Jezusa Chrystusa, to sprawiła,
że grzech Adama nie zniweczył jednak przedwiecznych zamysłów Bożej dobroci względem człowieka.
Życie wieczne znów znalazło się w zasięgu naszych realnych nadziei.
W Jezusie Chrystusie, Panu naszym zmartwychwstałym, każdy człowiek może stać się przyjacielem Bożym na wieki.

                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

 

P O N I E D Z I A Ł E K   W I E L K A N O C N Y
I czytanie Dz 2, 14.22-32
Ewangelia Mt 28, 8-15

Jezus rzekł do niewiast:
„Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom:
niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą”.

Otóż Galilea była w dużej mierze zamieszkana przez pogan.
Wyznaczając Galileę na miejsce spotkania z uczniami,
Zmartwychwstały Chrystus zostawiał testament, że Dobra Nowina ma być głoszona również poganom.
Do wszystkich narodów powinna dotrzeć ta wieść radosna, że zostaliśmy odkupieni.
Jak wiadomo, na dzień Wniebowstąpienia Apostołowie wrócili do Jerozolimy.
Otrzymali wówczas nakaz, ażeby czekali na zstąpienie Ducha Świętego.
Zarazem Pan Jezus powtórzył wówczas swoje życzenie, żeby Ewangelia była głoszona po całym świecie:
„Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami
w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8).
Zatem głoszenie Ewangelii wszystkim narodom to jest nie tylko rozszerzanie cudownie pięknej nauki.
Głoszenie Ewangelii, autentycznemu głoszeniu Ewangelii,
towarzyszy rozdzielanie darów zbawczych, prowadzących do życia wiecznego.
Chrystus Pan po to zmartwychwstał, abyśmy my wszyscy mogli wejść na drogę prowadzącą do zmartwychwstania. 

                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

Pięćdziesiąt dni od Niedzieli Zmartwychwstania do Niedzieli Zesłania Ducha Świętego,
obchodzi się z wielką radością jako jeden dzień świąteczny, co więcej, jako „wielką Niedzielę”;
głównie w te dni śpiewa się Alleluja
 

N I E D Z I E L A   P A L M O W A
I czytanie Iz 50, 4-7; II czytanie Flp 2, 6-11
Ewangelia Łk 22, 14 – 23, 56

a tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: „Hosanna Synowi Dawida!”
 

Nikogo z tego tłumu wiwatujących Jezusowi nie dziwiło to, że Mesjasz wjeżdża do miasta Dawidowego na oślicy.
Dla ówczesnej mentalności, która konia kojarzyła sobie z wojną, król siedzący na ośle był symbolem pokoju.
Spodziewano się tego, że Mesjasz będzie królem pokoju. Zresztą prorok Zachariasz wyraźnie zapowiadał Jerozolimie,
że będzie się radowała wjazdem sprawiedliwego i łagodnego Króla, wsiadającego na oślicę i jej źrebię.
Jest jednak mało prawdopodobne, żeby ktokolwiek poza Panem Jezusem wtedy, w Niedzielę Palmową,
zdawał sobie sprawę z tego, że wypełnia się jeszcze jedno proroctwo.
Mianowicie czytamy w Księdze Wyjścia, że na pięć dni przed historycznie pierwszym świętem Paschy,
kiedy to lud Boży wyszedł z niewoli egipskiej, wprowadzono do domów baranka.
Wszystkie domy naznaczone krwią tego baranka miały zostać w noc paschalną ocalone,
mięso zaś baranka miało zostać spożyte podczas paschalnej wieczerzy.
Otóż podczas uroczystego wjazdu do Jerozolimy jeden chyba tylko Pan Jezus wiedział,
że wjeżdża jako Baranek, który za pięć dni zostanie złożony w ofierze za grzechy całego świata.
Wtedy, w Wielki Piątek, ten sam lud, który w Niedzielę Palmową wołał Jezusowi „Hosanna!”,
domagał się Jego ukrzyżowania. (…) 
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

I czytanie Iz 43, 16-21; II czytanie Flp 3, 8-14
Ewangelia J 8, 1-11

Przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie.

 

Okrucieństwo albo niekonsekwencja –
to są dwa zarzuty, jakie my, grzesznicy,
po dziś dzień najczęściej wysuwamy przeciwko Panu Bogu.

Okrutni wobec nieszczęsnej kobiety,
podstępni w stosunku do Pana Jezusa,
nie myśleli o samych sobie ani o swoim prawdziwym dobru.
Zauważmy, że Pan Jezus zwrócił się do nich ze słowem prawdziwej miłości.
„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.
To nie było słowo potępienia, to było słowo miłości.
„Spróbujcie sobie uświadomić, kochani faryzeusze, że wy również jesteście grzesznikami,
a przecież Pan Bóg was nie potępia.
Pan Bóg potępia tylko wasz grzech i chciałby was od niego uwolnić”.

Pan Jezus był jedynym, dla którego ta cudzołożnica była osobą, a nie ludzkim śmieciem.
Był jedynym, któremu naprawdę chodziło o jej dobro.
Zauważmy, że bronił jej w ten sposób,
iż również w jej prześladowcach widział ludzkie osoby i zależało Mu na ich dobru.

Toteż skierował do niej słowa wprawdzie inne w treści,
ale bardzo podobne w swojej istocie do tych,
które powiedział faryzeuszom: „Ja ciebie nie potępiam, ale więcej już nie grzesz”.
Mówiąc inaczej: „Córko, Ja potępiam twój grzech, ale nie ciebie.
A dlatego potępiam twój grzech, że ciebie kocham, że Mi na tobie zależy.
Dlatego porzuć swoje grzechy i trzymaj się przykazań.
Niech w tobie nie będzie już nic, co bym musiał potępić”.            
                                                                                                                            Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

I czytanie Joz 5, 9a.10-12; II czytanie 2 Kor 5, 17-21
Ewangelia Łk 15, 1-3.11-32

Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł
do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada.”

 Dokładnie na tym polega sama istota grzechu. Pan Bóg chce dać nam wszystko.
My zaś często zachowujemy się jak syn marnotrawny i powiadamy:
Nie, Panie Boże, Ty nam nie jesteś potrzebny, nam wystarczą Twoje stworzenia.
Otóż taka postawa, początkowo szalenie atrakcyjna, zawsze kończy się przegraną i rozpaczą. Daleko od Boga człowiekowi nie może przecież być dobrze.
Przez jakiś czas człowiek może to zauważyć,
że jeśli w jego horyzoncie nie widać Boga, to jego życie nie może mieć sensu ostatecznego.

Pierwsze myśli o powrocie do ojca były u tego syna naznaczone ciężkim egocentryzmem.
Nie obchodzi go to, że zranił ojca, że może ojciec z jego powodu cierpi.
On rozumie tylko tyle, że jeśli wróci do ojca, to będzie mu lepiej.
Jeszcze tylko ten starszy syn pozostał egocentrykiem,
który nie umie się cieszyć z powrotu swego marnotrawnego brata.
Cały czas był on przy ojcu, ale bardziej ciałem niż sercem, i nie nauczył się od ojca jego miłości.

Tysiące, tysiące i tysiące ludzi, którzy w swoim życiu odeszli daleko od Boga,
ale potem do Niego wrócili i zostali przez niego przyjęci naprawdę jak najukochańsze dzieci,
są żywymi świadkami tego, który „był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się”.      

 

                                                                                                                    Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
I czytanie Wj 3, 1-8a.13-15; II czytanie 1 Kor 10, 1-6.10-12
Ewangelia Łk 13, 1-9

Niektórzy donieśli Jezusowi o Galilejczykach,
których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.

Bardzo dziwnie brzmią te słowa Pana Jezusa.
Ale spróbujmy je odnieść do nieszczęść duchowych, a zrozumiemy,
że ostrzeżenia te odnoszą się dokładnie do nas.
Czy myślicie, że ci wasi znajomi, którzy utracili wiarę i zagubili się duchowo,
byli większymi grzesznikami niż wy?
Bynajmniej – powiada nam dzisiaj Pan Jezus –
lecz jeśli się nie nawróciciei nie będziecie się duchowo odnawiali, was może spotkać to samo. Albo czy myślicie, że ci wszyscy, których małżeństwa się rozpadły,
byli większymi grzesznikami niż wy?
Bynajmniej – usłyszymy głos Pana Jezusa –
lecz jeśli nie będziecie odnawiali waszej miłości małżeńskiej i waszej wspólnoty duchowej,
z twoim małżeństwem może się stać to samo.
Wreszcie, czy myślicie, że ci wszyscy, których dzieci wyrosły na bezbożników,
byli większymi grzesznikami niż wy?
Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeśli się nie będziecie starali,
żeby wasza rodzina była miejscem wzajemnej miłości i małym Kościołem,
z waszymi dziećmi może się stać to samo.
Przejmująca jest przypowieść o ogrodniku,
który już dawno powinien by wyciąć nieurodzajną figę,
ale żal mu jej i wciąż czeka cierpliwie, że może jednak zacznie owocować.
Ogrodnikiem jest Pan Jezus. Nieurodzajną figą może jesteś ty albo ja.
Może to już ostatni moment,
żebyśmy się wreszcie nawrócili i stali się ludźmi naprawdę Bożymi.
                                                                              Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
I czytanie Rdz 15, 5-12.17-18; II czytanie Flp 3, 17-4, 1
Ewangelia Łk 9, 28b-36

 

Wchodzenie na górę wyraża drogę człowieka do Boga,
zbliżanie się człowieka do swojego Stwórcy i Zbawcy.
W swoim aspekcie trudnym i bolesnym, ale na szczęście krótkim i przemijającym,
nasze zbliżanie się do Boga jest wchodzeniem na Górę Kalwarii.
Natomiast w swoim aspekcie ostatecznym i wiekuistym jest to Góra Przemienienia,
góra przepełniona światłem Bożej obecności i szczęściem przyjaźni z samym Bogiem.
 

 

 

 

 

 

To dla nas wziął krzyż na swoje ramiona.
W straszliwym trudzie i męce, wśród szyderstw i zniewag,
wyniósł go na Górę Kalwarii i tam przecierpiał całą straszliwą torturę ukrzyżowania.
Otóż dzisiejsza ewangelia stanowi zaproszenie,
żeby z Jezusem spojrzeć w światłach Góry Przemienienia.

 

 

 

 

 

 

Na Kalwarii miłość okazała się większa niż cała nawałnica zła. Nieść niepowodzenie, krzywdę na światło i moc, jakie płyną od Niego, od naszego Zbawiciela. Wtedy to zło nas nie zniszczy. Co więcej: wtedy jeszcze więcej ogarnie nas ufność do Boga i życzliwość dla bliźnich. I na własne oczy się przekonamy , jak Góra Kalwarii nabiera kształtów Góry Przemienienia.



 

 

 

 

 

 

 

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła

 

Zauważmy, że szatan kusił Pana Jezusa wyłącznie do dobrego.
„Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”.
Wielu ludzi spodziewało się wówczas takiego mesjasza,
który przemieni naszą ziemię w miejsce powszechnego dobrobytu. (…)

Druga pokusa szatana tez związana jest z ówczesnymi oczekiwaniami mesjańskimi.
Wyobrażano sobie, że mesjasz w sposób widoczny objawi ludziom swoje nadprzyrodzone posłannictwo –
że spłynie z nieba na oczach zgromadzonego tłumu,
a nad jego głową ukaże się ognista kula. (…)

Również w trzeciej pokusie szatan kusił Pana Jezusa do czegoś dobrego.
Kusił go, żeby objął rządy nad światem. (…)

Co szatan chciał osiągnąć przez to, że kusił Pana Jezusa do dobrego?
On nie znał wprawdzie tajemnicy krzyża, ale przeczuwał,
że Jezus zechce prowadzić ludzi do życia wiecznego.
Dlatego skupił wszystkie swoje wysiłki, aby namówić Pana Jezusa wyłącznie do naprawiania tej ziemi. (…)

I nie ma wątpliwości, że gdyby Pan Jezus przyjął którąś z ówczesnych nadziei mesjanizmu
społecznego lub politycznego, nie byłoby ani krzyża, ani naszego odkupienia,
ani zmartwychwstania, które jest początkiem życia wiecznego dla nas.

                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

 


 

 

 

 

 

 

6 NIEDZIELA ZWYKŁA
I czytanie Jr 17, 5-8; II czytanie 1 Kor 15, 12.16-20
Ewangelia Łk 6, 17.20-26

 

„Błogosławieni jesteście … Biada wam”.

Jedno i drugie odnosi się do każdego z nas.
Bo w każdym z nas jest człowiek Boży, tęskniący za Bogiem i pragnący Boga kochać.
I w każdym z nas jest stary człowiek, zbuntowany przeciwko Bogu.
To prawda, że jeśli jestem w stanie łaski uświęcającej, to ten człowiek Boży we mnie dominuje,
a jeśli nie jestem w łasce uświęcającej, to dominuje we mnie człowiek grzechu.
Ale dopóki jestem na tym świecie, wciąż jest we mnie i ten pierwszy, i ten drugi
– dlatego odnosi się do mnie i „błogosławieni jesteście”, i „biada wam”.
(…) Błogosławieni jesteście, jeżeli żadnych dóbr tego świata nie stawiacie ponad Boga
– biada wam, jeżeli cieszycie się różnymi marnościami tego świata jako rzekomą podstawą waszej wartości.
(…) Biada wam, którzy nie jesteście głodni Boga.
Biada wam, którzy za cenę nasycenia się krzywdzicie swoich bliźnich i macie twarde serca dla ludzkiej biedy.
(…) Którzy płaczecie nad swoimi grzechami, aby się z nich nawrócić.
Którzy płaczecie nad królowaniem zła i grzechu, i niesprawiedliwości w ludzkim świecie
– i chcecie temu światu przynieść bodaj promień Bożej prawdy i Bożej miłości.
(…) – i nie przejmujecie się ani grzechem własnym, ani biedą i niesprawiedliwością, i złem, jakiego zaznają nasi bliźni.
(…) 
                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

 

 

5 NIEDZIELA ZWYKŁA

I czytanie Iz 6, 1-2a.3-8; II czytanie 1 Kor 15, 1-11
Ewangelia Łk 5, 1-11

„wypłyń na głębię i zarzuć sieci na połów”

Wydarzenie to ma swoje głębsze znaczenie.
Życie Szymona i jego wspólników, dopóki się nie spotkali Jezusem, było uczciwe może, ale sensu było w nim zaledwie tyle, ile ryb w owym całonocnym chudym połowie. Jednak mieli oni to szczęście, że spotkali się z Jezusem.
Spotkanie z Jezusem przemieniło tych ludzi radykalnie. Teraz ich życie zaczęło aż się przelewać od sensu.
I nie dziwmy się, że pierwszą reakcją Szymona było przerażenie.
„Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny” – prosi Szymon Pana Jezusa.
Szymon czuje się niegodny spotkania z Bogiem;
dary Boże wydają mu się zbyt drogocenne, żeby je wlewać w tak marne naczynie.
Panu Jezusowi jednak nie przeszkadza to, że Szymon jest słaby i ułomny.
Najważniejsze, że w Szymonie jest postawa zawierzenia.
Zawierzając siebie Panu Jezusowi, Szymon stanie się człowiekiem wiary – reszty dokona w nim łaska Boża.
Właśnie taki człowiek nadaje się na Apostoła: „Nie bój się, odtąd już ludzi będziesz łowił”.
Pomyślmy tylko:
to wszystko, cośmy sobie powiedzieli o Szymonie, bardzo realnie dotyczy każdego, kto chce na serio wierzyć w Chrystusa. 

                                                                                                                         Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


4 NIEDZIELA ZWYKŁA

I czytanie Jr 1, 4-5.17-19; II czytanie 1 Kor 12, 31-13, 13
Ewangelia Łk 4, 21-30

 

„Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze”

Gdyby Pan Jezus szukał popularności, mógłby mieszkańców Nazaretu owinąć sobie wokół palca. Ewangelista zapisuje,
że kiedy w synagodze w Nazarecie objaśniał fragment z Izajasza, wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. Ale On u swoich rodaków szukał nie popularności, ale wiary.

Również wobec nas Pan Bóg nieraz musi postępować podobnie. Nieraz ktoś jest pozytywnie nastawiony do Pana Boga
i do wiary, ale nie do końca wiadomo, czy ten człowiek w ogóle jest wierzący. W takiej sytuacji Pan Bóg lubi przesłać mi jakieś trudne zaproszenie do wiary. Dlatego trudne, że inne zaproszenia człowiek dotychczas lekceważył. To trudne zaproszenie do zawierzenia Bogu samego siebie to może być jakieś niepowodzenie, kłopot, jakieś duże zadanie
albo jakaś inna próba. Zazwyczaj ujawnia się wówczas, ile pustki i bylejakości było w dotychczasowym stosunku tego człowieka do Boga. Ale na szczęście wielu ludzi, uświadomiwszy sobie wówczas, jak wątła i nieraz pozorna była ich wiara, przemienia się w ludzi naprawdę wierzących. Po prostu Pan Bóg o nas walczy i dlatego nie zadowala się naszymi deklaracjami, ale w różnorodny sposób zaprasza nas do tego, żebyśmy naprawdę zawierzyli Mu samych siebie.
 

Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

3 NIEDZIELA ZWYKŁA
I czytanie Ne 8, 1-4a.5-6.8-10; II czytanie 1 Kor 12, 12-14.27
Ewangelia Łk 1, 1-4; 4, 14-21


„Duch Pański spoczywa na mnie, ponieważ Mnie namaścił
i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie”

Zastanówmy się, co to znaczy, że Pan Jezus jest namaszczony Duchem Świętym.
Duch Święty jest trzecią Osobą Boską, Bogiem prawdziwym równym Ojcu i Synowi.
Jest On osobową Miłością Ojca i Syna. Kiedy miłość łączy dwoje ludzi,
ich miłość polega na uczuciu, na aktywnej życzliwości, na poświęceniu.
W Bogu Miłość jest czymś nieskończenie więcej niż uczuciem czy aktywną życzliwością.
W Bogu Miłość jest Osobą, Przedwieczny Ojciec i Jego Jednorodzony Syn
miłują się Duchem Świętym. Kiedy ja kocham ciebie, moja miłość do ciebie jest inna,
niż twoja miłość do mnie. Tymczasem Ojciec Przedwieczny kocha swojego Syna
tą samą Miłością, tym samym Duchem Świętym, którym Syn kocha Ojca.
To właśnie dlatego trzy Osoby Boskie są jednym, jedynym, niepodzielnym Bogiem.
Otóż Jezus jest Mesjaszem, czyli namaszczonym Duchem Świętym, to znaczy,
że również w swojej ludzkiej naturze Syn Boży jest wypełniony tą nieskończoną Miłością,
tym samym Duchem Świętym, którym przedwiecznie kocha swojego Ojca.
I tą Miłością, czyli samym Duchem Świętym nas ukochał.
I jeszcze więcej: dzięki Jezusowi, dzięki Jego zbawczej śmierci i zmartwychwstaniu,
ten sam Duch Święty jest posłany w serca nasze.

Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 

2 NIEDZIELA ZWYKŁA
I czytanie Iz 62, 1-5; II czytanie 1 Kor 12, 4-11
Ewangelia J 2, 1-12

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele
i była tam Matka Jezusa.
Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów

Właśnie w dzisiejszej Ewangelii znajdują się słowa, tak ważne dla pobożności maryjnej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie!”. Kto prawdziwie kocha Matkę Najświętszą, stara się usłyszeć to matczyne naleganie, aby w naszym życiu Jej Syn był kimś najważniejszym. Róbcie wszystko, cokolwiek wam powie! Wypełniajcie całą Jego naukę! Maryjność tylko emocjonalna, nie przywiązująca należytej wagi do życia zgodnego z wiarą, obraża tylko Matkę Najświętszą.
Autentyczna Maryjność to jednak coś jeszcze więcej. Nikt tak nie kocha Pana Jezusa, nikt nie jest Mu i nie był do tego stopnia oddany, jak Jego Matka. Otóż oddajemy cześć Matce Najświętszej, staramy się do niej jak najwięcej przybliżyć, bo mamy nadzieję, że uda nam się podglądnąć coś z jej miłości do Jezusa. Na pewno nie potrafimy kochać Go aż tak, jak Go kochała Maryja. Ale im więcej w naszych sercach będzie łaski Bożej, im więcej zawierzenia się Jezusowi, im więcej w naszej miłości do Pana Jezusa będziemy podobni do Maryi.
Otóż my kochamy Matkę Najświętszą, bo chcemy mieć udział w tej miłości, jaką miał do niej Pan Jezus. A kto kocha prawdziwie Matkę Najświętszą, to jego miłość rozciąga się na całe Boże stworzenie, zwłaszcza na innych ludzi. (…)

Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.
 


 

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO
I czytanie Iz 42, 1-4.6-7; II czytanie Dz 10, 34-38
Ewangelia Łk 3, 15-16.21-22

Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, aby przyjąć chrzest od niego.

Chrzest, którego udzielał Jan w wodach Jordanu,
był zapowiedzią tego chrztu, którym my zostaliśmy ochrzczeni.
Chrzest Jana był bowiem chrztem pokuty –
przyjmując ten chrzest, ludzie wyznawali swoje grzechy i błagali Boga o miłosierdzie.
„Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia -wyjaśniał Jan Chrzciciel – lecz Ten, który idzie za mną,
mocniejszy jest ode mnie (…). On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem”.
Widzimy więc, że chrzest, który Pan Jezus przyjął od Jana,
miał dokładnie odwrotne znaczenie niż ten chrzest, którego Jan udzielał wszystkim innym ludziom.
Wszyscy inni przyjmowali od Jana chrzest pokuty i wychodzili z wód Jordanu bardziej czyści.
Pan Jezus, niepokalany i najświętszy, wszedł w wodę Jordanu,
aby symbolicznie wziąć na siebie grzechy całego świata i żeby je zanieść na krzyż.
Z wód Jordanu wyszedł Pan Jezus jako Baranek Boży, obciążony grzechami całego świata.
Właśnie od chrztu w Jordanie rozpoczął Pan Jezus swoją działalność publiczną.
Przez Jego naukę i cuda, a zwłaszcza przez Jego śmierć i zmartwychwstanie,
miało się dokonać nasze pojednanie z Ojcem Przedwiecznym. (…)
Po zmartwychwstaniu Chrystusa Duch Święty zstępuje na nas realnie
i realnie dokonuje naszego pojednania z Bogiem.

Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.
 

 

 

„Słowo stało się ciałem, ażeby na nowo
Ciało twoje, człowieku, powróciło w słowo.”
Adam Mickiewicz

 

 To właśnie Boskie Słowo stało się ciałem, przyjęło człowieczeństwo. To prawda, że Bóg od dawien dawna przemawiał do nas, ludzi. Przemawiał i wciąż przemawia przez ten świat, którym nas obdarował, aby był naszym domem. (…)
 

Ponadto przemawiał i wciąż przemawia przez swoją codzienną opatrzność nad nami. Ale całe to Boskie różnorodne przemawianie do nas zmierza do tego, że tak ostatecznie Bóg chce nam powiedzieć jedno jedyne Słowo, ale za to Słowo nieskończone, Słowo, które jest Życiem wiecznym, Słowo, które jest Synem Bożym. Bóg przemówił do nas przez swojego własnego Syna, który stał się człowiekiem, odkupił nas na krzyżu i przez swoje zmartwychwstanie stał się Nadzieją naszego zmartwychwstania.

 

Skoro Bóg aż tak nas umiłował, że przemówił do nas przez swojego własnego Syna, że Jego Słowo stało się ciałem – to wypada z naszej strony, abyśmy na tę Bożą miłość odpowiedzieli miłością analogiczną – abyśmy Boga pokochali ze wszystkich myśli, ze wszystkich sił i z całego serca.
 

Adam Mickiewicz próbuje podpowiedzieć nam jeszcze więcej: próbujmy sami, całymi sobą, stawać się słowem odpowiedzi na miłość Bożą.

 

                                                                                                                   Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

 

 

Słowo na NIEDZIELĘ ŚWIĘTEJ RODZINY

I czytanie Syr 3, 2-6.12-14; II czytanie Kol 3, 12-21
Ewangelia Łk 2, 41-52

 

Dzisiejsza Ewangelia mówi o bólu serca, jakiego przez trzy dni doświadczali Maryja i Józef, kiedy szukali dwuunastoletniego Jezusa. Otóż wolno nam się domyślać, że Maryja również
w niebie uczestniczy w tym bólu miłości, jaki zadajemy Bogu i Chrystusowi naszymi grzechami.

O tym, że Bóg doznaje jakiegoś tajemniczego cierpienia z powodu naszych grzechów,
mówi wyraźnie Pismo Święte. „Przykrość Mi zadajesz twoimi grzechami – skarży się Bóg
w Księdze Izajasza – występkami twoimi Mnie zamęczasz” (43, 24).
Natomiast w Liście do Hebrajczyków czytamy, że ci,
którzy odchodzą od wiary, „krzyżują w sobie Syna Bożego
i wystawiają Go na pośmiewisko” (6, 6).
„Zbawiciel mój nie może się radować, dopóki ja trwam w niegodziwości”.

(…) Również my winniśmy zmierzać do tego, żeby całym sercem kochać Boga.
Winniśmy również uczyć się odczuwania bólu z tego powodu,
że w naszej ludzkiej rodzinie jest tak wiele lekceważenia Boga,
a nawet pogardy dla Niego. Boga, który tak bardzo nas umiłował.

                                                                              Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.


 Słowo na IV NIEDZIELĘ ADWENTU

I czytanie Mi 5, 1-4a; II czytanie Hbr 10, 5-10
Ewangelia Łk 1, 39-45

 

 

 „W tym czasie Maryja wybrała się
i poszła z pośpiechem w góry …”

 

„A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” – zawołała Elżbieta na widok Maryi. Nie sposób skojarzyć sobie tych słów ze słowami króla Dawida, uradowanego, ale również zaniepokojonego perspektywą przeniesienia Arki Przymierza do Jerozolimy:
„A skądże mi to, że Arka Pańska przyjdzie do mnie?”

Zastanówmy się teraz, o ile bardziej Maryja jest Arką Przymierza aniżeli ta Arka, którą Dawid wprowadził do Świątyni Jerozolimskiej. W Arce Dawidowej przechowywano tablice dziesięciorga przykazań Bożych; Maryja nosiła w sobie samego Boskiego Prawodawcę. Nad Arką w Świątyni Jerozolimskiej unosiła się chwała Pańska na znak szczególnej obecności Boga wśród swojego ludu. Maryja nosiła w swoim łonie Jezusa, który jest ty samym wszechmocnym
i nieskończonym Synem Bożym, przez którego świat został stworzony.

Co najmniej dwa wielkie wnioski praktyczne wpływają dla nas z dzisiejszej Ewangelii:
po pierwsze, po to Maryja fizycznie nosiła w sobie i urodziła Syna Bożego, ażeby każdy z nas mógł Go nosić w sobie duchowo. (…) I drugi wniosek praktyczny: pierwszą rzeczą, jaką zrobiła Maryja, kiedy zaczął w niej przebywać Syn Boży, było pójście do Elżbiety z posługą miłosierdzia. To jest bardzo ważne kryterium, po którym można poznać, że w moim wnętrzu noszę Jezusa – czy staram się zauważać tych ludzi, którzy potrzebują mojej pomocy?

Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

 

 

 Słowo na III NIEDZIELĘ ADWENTU

I czytanie So 3, 14-18a; II czytanie Flp 4, 4-7
Ewangelia Łk 3, 10-18

„Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść?”

Za tym, że Jan – przesyłając do Jezusa pytanie,
czy Ty jesteś Mesjaszem?” – chciał jedynie w swoich uczniach umocnić wiarę w Jezusa, przemawia wielka jasność i pewność,
z jaką od razu na początku, jeszcze nad Jordanem, rozpoznał
w Nim Mesjasza: „On jest mocniejszy ode mnie – wołał wtedy nad Jordanem. – On was będzie chrzcił Duchem Świętym
i mocą, ja nie jestem Mu godzien rozwiązać rzemyka
u sandałów”.

A kiedy Jezus poprosił go o chrzest, Jan zaczyna od protestu: „Przecież to raczej ja przez Ciebie powinienem zostać ochrzczony!” Co więcej Jan domyśla się nawet przyszłej męki Pana Jezusa i nazywa Go Barankiem Bożym, który zgładzi grzechy świata.

(…) Może chodziło o to, ażeby Jan – osobowość duchowa najwyższego formatu – mógł skorygować jakieś błędy w swoich wyobrażeniach Mesjasza. Wtedy, nad Jordanem, Jan przedstawił Mesjasza jako Mocarza nad mocarzami, który „ma wie jadło w ręku i oczyści”. Tymczasem z wieści, jakie na temat Jezusa dochodziły do uwięzionego Jana, wynikało, że jest On cichy i pokorny sercem, a w Jego działalności trudno było dopatrzyć się jakichś oznak oddzielania ziarna od plewy. Może dlatego Pan Jezus kazał Janowi powiedzieć przede wszystkim
o dokonywanych przez siebie dziełach mocy mesjańskiej –
że ślepi wzrok odzyskują, kalecy mogą chodzić, z trędowatych trąd spada, a umarli zmartwychwstają.  

                                          Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

 

 

 

Słowo na II NIEDZIELĘ ADWENTU

I czytanie Ba 5, 1-9; II czytanie Flp 1, 4-6.8-11
Ewangelia Łk 3, 1-6

„Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie!”
 

 

Żeby uwierzyć w Chrystusa, trzeba wyjść na pustynię
i przyłączyć się do słuchaczy Jana Chrzciciela. Święty Jan Chrzciciel próbuje uświadomić wszystkim ludziom, jak bardzo potrzebują Zbawiciela, a zarazem jak bardzo zamykają się przed Nim. Bo nieraz zachowujemy się absurdalnie: wydaje się nam, że tęsknimy za Zbawicielem, a zarazem zamykamy przed Nim bramy naszego serca.

Dzisiejsza Ewangelia zawiera najważniejsze wyjaśnienie, dlaczego wielu ludzi nie uwierzyło w Chrystusa. Nie uwierzyło
w Chrystusa również wielu spośród tych, którzy słuchali bezpośrednio Jego nauk i byli naocznymi świadkami Jego cudów. Mianowicie nie wszyscy, do których przychodzi Pan Jezus, są do wiary w Niego przygotowani. Żeby Go przyjąć
i uwierzyć w Niego, trzeba przedtem dobrze usłyszeć słowa Jana: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego.
 

W języku polskim „głos wołającego na pustyni” oznacza głos bardzo ważny, ale przez nikogo nie słyszany. Byłoby to straszne dla nas nieszczęście, gdybyśmy w taki sposób byli zamknięci na głos Jezusa Chrystusa. Bo to by znaczyło,
iż odwracamy się od naszego Zbawiciela i Go nie potrzebujemy. Dlatego spróbujmy sobie uświadomić, iż chodzi tu o rzecz najwyższej dla nas doniosłości i starajmy się rzetelnie te słowa usłyszeć. 
Jacek Salij OP, „Ewangeliarz”, W drodze, 2000.

 

 

 

Słowo na I NIEDZIELĘ ADWENTU
I czytanie Jr 33, 14-16; II czytanie 1 Tes 3, 12 - 4,2
Ewangelia Łk 21, 25-28.34-36


„Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić ..."


Bo nie jest istotą ludzkiego życia, że jemy i pijemy, i zakładamy rodziny. Również krowy i zające jedzą i piją, i zajmują się swoim potomstwem. Ale tylko człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże, tylko z człowiekiem sam Pan Bóg pragnie się zaprzyjaźnić.


Okres Adwentu powinien być czasem uświadomienia sobie tego wszystkiego o naszym życiu, co czyni nas podobnymi do owych nieszczęśników żyjących daleko od Boga i bez nadziei życia wiecznego. Zatem powinien to być czas wzbudzenia w sobie tęsknoty za Bogiem, starania się o większą Jego obecność w naszym życiu i w naszych myślach.


Rzecz jasna, istotne decyzje w relacjach między nami a Bogiem należą do Boga, a nie do nas. Do nas należy oczekiwanie oraz święty niepokój, ażeby nie przegapić Bożego przyjścia. Syn Boży przyszedł do nas nie dlatego, że sprowadziły Go na ziemię nasze ludzkie tęsknoty, ale że taki był przedwieczny zamysł Bożej miłości. Rozpoznali Go jednak tylko ci ludzie, którzy trwali w adwentowym oczekiwaniu na Mesjasza.


„Lękam się Chrystusa, który do mnie przychodzi i mija mnie, a ja Go nie dostrzegam i On już nigdy nie wróci"
(św. Augustyn).


Jacek Salij OP, „Ewangeliarz", W drodze, 2000.



POKAŻĘ CI DROGĘ DO NIEBA

Przyjście Chrystusa wymaga od nas potrzeby czujności. Pisze o tym Ewangelista Łukasz, rozpoczynając tegoroczny Adwent -okres radosnego oczekiwania. Dlaczego Kościół podkreśla, że to ma być radosne oczekiwanie?


Prorok Jeremiasz mówi nam o tym, że Pan przyjdzie, aby wymierzyć prawo i sprawiedliwość. Czy nie kojarzy się to nam z pewną partią? Na pewno tak, ponieważ Pismo Święte, jak widzimy może być wykorzystane do osiągnięcia swoich celów! Czy tak można? -oczywiście, jeśli naprawdę ma się na względzie stawania się coraz doskonalszymi. A przecież wiemy, że to nie łatwe zadanie - zmierzać do doskonałości. Tak często dystansujemy się od niej, ponieważ uważamy, że i tak jej nie osiągniemy, więc po co się wysilać! Jest po co, albo dla kogo - dla Niego, bo to On oddał za nas swoje życie i właśnie bez Niego nie bylibyśmy w stanie w ogóle zmierzać do doskonałości.

Dla mnie okres Adwentu jest naprawdę radosnym oczekiwaniem na wspomnienie, ale i uczestniczenie w narodzinach Jezusa Chrystusa. Budowanie szopki, kolędowanie i śnieg - to tylko otoczka tych świąt. Obyśmy nie zapomnieli o Sakramencie Pokuty i Pojednania, aby przyjąć Komunię św. właśnie podczas obchodów Bożego Narodzenia. Taki jest sens, logika naszego życia chrześcijańskiego. Pan Jezus wymierzy prawo i sprawiedliwość - dlatego mamy stawać się coraz doskonalszymi.


ksiądz Stanisław

 

Zapraszam Ciebie wraz z Rodzicami od poniedziałku do piątku na godz. 18:00
i w sobotę na godz. 7:00 do kościoła Matki Bożej Bolesnej w Orłowie na RORATY

 

Św. Jan Maria Vianney

 


 

Wypowiedzi ucznów SP 11 w Gdyni

1.    Co oznacza dla mnie krzyż?
-   ... krzyż oznacza dla mnie przypomnienie o śmierci Jezusa, to najważniejszy znak chrześcijański, przypomina mi prawdę, że Jezus cierpiał za moje grzechy...
-... krzyż oznacza dla mnie, że Pan Bóg jest z nami wszędzie ... -... krzyż, to coś świętego - co kocham, wisi na nim Jezus, który z miłości oddał życie ...
-  ... krzyż oznacza dla mnie życie ...
-... krzyż, to dla mnie nadzieja na życie wieczne ...
-   ... przypomina mi Boga, Jezusa, który poświęcił dla nas życie, abyśmy żyli ...


2.    Czy krzyż powinien wisieć w szkole? Dlaczego?
-... obecność krzyża przypomina o obecności Boga ...
-   ... uważam, że krzyż koniecznie powinien wisieć w szkole. Jestem katolikiem i dla mnie krzyże zawsze były w szkołach i z tego cieszę się ...
-   ... powinien wisieć w każdej szkole, bo jest najważniejszym symbolem ...
-... krzyż powinien wisieć w szkole, ponieważ symbolizuje Pana Boga, powinien wisieć bo on jest jak godło Polski, jest godłem chrześcijan ...
-... powinien wisieć w szkole - ponieważ gdyby go nie było, nie byłoby religii ...
-    ... oczywiście, że powinien wisieć w szkole, gdyż jest najważniejszym symbolem katolików ...


3.     Czy stanąłbym w obronie krzyża?
-... będę bronił krzyża bo to wielki symbol wiary ...
-  stanąłbym w obronie krzyża, ponieważ Jezus stanął w naszej obronie ...
-  ... stanęłabym w obronie krzyża, bo to ważna dla mnie rzecz, znak - dla większości ludzi, dla mnie. Gdy ktoś kocha Boga zrobi to samo ...
-   ... jestem chrześcijaninem. Modlę się przy krzyżu i głupotą jest, aby usuwać krzyże z takich miejsc jak szkoła ...
-... stanęłabym w obronie krzyża, gdyż bardzo go szanuję ...


zebrała s. Sebastiana
 

Mądrość Syracydesa (około 2 wieku przed Chrystusem) zachęca nas do POKORY. Czym jest pokora? Polega ona na uznaniu swoich grzechów oraz Boga jako źródła pochodzenia wszelkiego dobra. Jest uważana za fundament pozostałych cnót ludzkich i nadprzyrodzonych. Dla chrześcijanina więc pokora to prawda o sobie i o Bogu.

Św. Teresa z Avila mówiła: "Pan Bóg tak lubi pokorę, bo sam jest prawdą najwyższą, a pokora niczym innym nie jest, tylko chodzeniem
w prawdzie".
Pokora polega na uniżeniu ludzkiego ducha przed Bogiem. Pojawia się wówczas, gdy uznaje się w sercu i potwierdza życiową postawą, że Bóg jest wszystkim, że z samego siebie człowiek nic nie może.

Prawdziwej pokorze towarzyszą pewne znaki: radość, pokój, cichość
i moc. Objawami fałszywej pokory są: zniechęcenie, rezygnacja
z ćwiczenia się w cnotach, nieustanny niepokój serca i brak przebaczania sobie popełnionych błędów.

Jak pisze św. Faustyna Kowalska w swoim Dzienniczku: "Jak można się podobać Bogu, kiedy pycha i miłość własna rozsadza i pokrywa się,
że stara się o chwałę Bożą, a tu tymczasem idzie o chwałę własną. Kiedy to spostrzegam, bardzo mnie to boli"
.

„Synu, postępuj łagodnie we wszystkim, co czynisz,
a przez prawych będziesz miłowany. Im więcej znaczysz,
tym bardziej się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana.”       
(Syr 3, 17-18)

Człowiek jest istotą słabą i niedoskonałą – doświadczyłem tego podczas ostatnich wakacji.
Pewne sprawy rozwiązały się, ale inne bardzo pokomplikowały.
Moja mama dowiedziała się, że ma nowotwór w lewej piersi.
Ta wiadomość zmroziła mnie – pomyślałem, że jest potrzebna moja pomoc, ale jaka?
Zawsze swoich Kochanych Rodziców bardzo kochałem i kocham,
chociaż może nie zawsze miałem dla nich odpowiednią ilość czasu, czasami byłem niezbyt grzeczny czy uprzejmy.
Teraz wszystko staje się nowe. Ale to przecież rodzice nauczyli mnie modlitwy i przekazali mi wiarę.
Pomyślałem sobie, że pozostaje On, nasz Pan i Zbawca Jezus Chrystus.
Nie było łatwo zaufać bezgranicznie Bogu, ale wiedziałem jednocześnie, że nic innego nie pozostaje.
Nauczony doświadczeniem innych sytuacji, postanowiłem „pozostawić” Mamę Bogu.
Stwierdziłem, że tak trzeba i tego wymaga ode mnie mój Pan.
On coś chce mi powiedzieć, wzmocnić moją, czy też naszą rodzinną wiarę – doświadcza, ale nie zostawia samych.
Staram się bardziej kochać Boga niż moją Mamę, Tatę, Siostrę z Rodziną …
ale czy ja faktycznie bardziej kocham Pana Jezusa, czy może raczej swoich Bliskich, Przyjaciół?
Wszystko jednak zmierza ku lepszemu – wierzę, że w innych sprawach, moich osobistych,
ale też parafialnych, narodowych będzie lepiej, …

”Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, lecz bardziej miłuje swego ojca
i matkę, żonę i dzieci,, braci i siostry, a także swoje życie,
nie może być moim uczniem.(…)” (Łk 14, 26)